Skuteczny PSG rozgromił Chelsea i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów
Paris Saint Germain zgasił wszelkie nadzieje Chelsea na powrót do gry, a Khvicha Kvaratskhelia znalazł się wśród strzelców w precyzyjnym zwycięstwie 3-0 na Stamford Bridge we wtorek, co pozwoliło obrońcom awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów z wynikiem 8-2 w dwumeczu.
Wczesne trafienie Gruzina szybko uzupełnił genialny strzał Bradleya Barcoli, co natychmiast zakończyło szanse Chelsea na odrobienie strat z pierwszego spotkania 1/8 finału sprzed tygodnia, gdzie przegrali 5-2.
Potem zmiennik Senny Mayulu wbił trzecią bramkę dla PSG w drugiej połowie, dzięki czemu zespół Luisa Enriquego kontynuuje marsz do spotkania o miejsce w ósemce, zaplanowanego na przyszły miesiąc, z rywalem w postaci Liverpoolu lub Galatasaray. Turecka drużyna pojedzie na Anfield z przewagą 1-0 z pierwszego meczu w środę.
Marzenia PSG o obronie tytułu Ligi Mistrzów wciąż są żywe, rok po zdobyciu trofeum po raz pierwszy w historii klubu.
Kompleksowe zwycięstwo w tej parze daje katarowi wspieranemu klubowi rewanż za porażkę z Blues w finale Klubowych Mistrzostw Świata w lipcu zeszłego roku i sugeruje, że wracają do szczytowej formy w idealnym momencie.
"To niesamowite. Zdobyć trzy gole na wyjeździe przeciwko Chelsea to coś pozytywnego, a najważniejsze, że gramy bardzo dobrze, więc musimy to kontynuować", powiedział Kvaratskhelia dla Canal Plus.
To ich czwarte zwycięstwo w dwumeczu pucharowym z rywalami z Premier League od początku zeszłego roku, ale choć ten bilans imponuje, Chelsea wydawała się daleko od poziomu wymaganego w elicie europejskich rozgrywek klubowych.
Zespół Liama Roseniora nigdy nie sprawiał wrażenia, jakby wierzył w możliwość odrobienia strat po katastrofie sprzed sześciu dni w Parc des Princes, gdzie stracili trzy bramki pod koniec meczu, przechodząc z 2-2 na 5-2.
"Trudny wieczór. Wiedzieliśmy, że to trudne zadanie, a zaczęliśmy mecz w taki sposób", skomentował Rosenior dla TNT Sports.
Teraz ich uwaga skieruje się na walkę o kwalifikację do Ligi Mistrzów w następnym sezonie, po fatalnym tygodniu, w którym dwie porażki z PSG okrasiły domową klęskę z Newcastle United w Premier League.
"Gdy przechodzisz przez serię trudnych spotkań, musisz pilnować swoich nawyków", dodał Rosenior.
"Mamy naprawdę ciężki mecz w Evertonie w sobotę i musimy być w najlepszej formie, by zdobyć punkty."
Robert Sanchez wystąpił w bramce, jak to zrobił w weekend, po tym jak Filip Jorgensen zastąpił Hiszpana i był winny trzeciego gola PSG w pierwszym spotkaniu.
Bez szans
PSG z kolei dał szansę w wyjściu na boisko Kvaratskhelii, który wszedł z ławki i strzelił dwa gole pod koniec meczu w Paryżu, co przechyliło szalę na korzyść swojej ekipy.
Paryżanie przyjechali bez wątpienia bardziej wypoczęci, ponieważ ich planowane spotkanie ligowe z Nantes w weekend zostało odwołane, by ułatwić przygotowania.
Już w szóstej minucie prowadzili, gdy Mamadou Sarr, debiutujący w Lidze Mistrzów, źle ocenił długie podanie od bramkarza PSG Matveya Safonova, a Kvaratskhelia pokonał młodego obrońcę Chelsea i pokonał Sancheza.
Drugi gol padł w piętnastej minucie, Warren Zaire Emery podał do Achrafa Hakimiego po prawej stronie, a Marokańczyk znalazł Barcolę, który opanował piłkę na skraju pola karnego i posłał wspaniały strzał w górny róg lewej bramki.
Para była wtedy de facto rozstrzygnięta, a kibice gospodarzy zaczęli opuszczać stadion, gdy trzeci gol wpadł tuż po godzinie gry.
Tym razem Kvaratskhelia zrobił robotę po lewej stronie, a jego dośrodkowanie w środku trafiło do Mayulu, który po wejściu zamiast Joao Nevisa w przerwie, nie dał Sanchezowi szans precyzyjnym strzałem z pierwszej piłki.
To był 65 gol stracony przez Chelsea w tym sezonie, a nieszczęsny wieczór pogorszył się jeszcze bardziej, gdy Trevoh Chalobah został zniesiony na noszach pod koniec meczu, zmuszając gospodarzy do dokończenia gry w dziesiątkę po wyczerpaniu limitu zmian.
Rosenior stwierdził, że obrońca doznał skręcenia kostki i "modli się, by to nie było nic poważnego."