Seamus Coleman gotowy na starcie z Czechami gdy Irlandia dąży do pierwszego Mundialu od 24 lat
Coleman został pominięty w składzie na dwa pierwsze mecze eliminacyjne Irlandii, a selekcjoner Heimir Hallgrimsson wskazał na brak minut na boisku w barwach klubowych.
Ten 37-letni zawodnik zagrał w podstawowej jedenastce we wszystkich czterech następnych spotkaniach, pomimo zaledwie 12 minut spędzonych na murawie w Premier League w tym sezonie.
"Wszyscy pragną grać, tak funkcjonuje ta dyscyplina", oznajmił wicekapitan Coleman podczas rozmowy z dziennikarzami w Pradze przed czwartkowym starciem.
"Przed ostatnimi meczami nie miałem wiele okazji do gry, lecz codziennie trenuję z pełnym zaangażowaniem. Bywa to czasem na moją niekorzyść, być może zbyt ostro podchodzę do treningów i płacę za to cenę, ale to jedyna metoda, jaką stosuję.
"Gdy zakładam zielony strój i gdy na szali leży wszystko, czuję się świetnie i jestem przygotowany na to spotkanie."
Irlandia wystartowała w eliminacjach z jednym punktem po trzech kolejkach, lecz odmieniła losy dzięki trzem z rzędu triumfom i właśnie na tym koncentruje się ekipa, ignorując wcześniejsze klęski w barażach o Mundial w 2010 i 2018 roku.
"Naturalnie cały naród przeżył wielki zawód", stwierdził Coleman.
"Jednak w odniesieniu do dzisiejszej generacji piłkarzy, którzy są bardzo młodzi, uważam, że nie zadręczają się tym rozczarowaniem.
"Po prostu surfujemy na fali grupowej pewności siebie, którą ta młoda ekipa w pełni zasłużyła po dwóch ostatnich zwycięstwach. Obserwować, jak kraj reaguje obecnie, to coś niezwykłego, a my mamy obowiązek sprawić, by radość była jeszcze większa."
Zapał Parrotta w walce o baraż
Udział w barażu wydawał się niemal nierealny, gdy Irlandia przystępowała do dwóch finałowych grupowych pojedynków z koniecznością pokonania Portugalii i Węgier.
Troy Parrott zdobył wszystkie pięć bramek w tych sukcesach, w tym trzy w Budapeszcie, gdzie trafienie w 96. minucie zagwarantowało miejsce w play-offach.
Tysiące fanów z Irlandii podróżowało do Pragi, w większości bez wejściówek, a Coleman pragnąłby dostarczyć im dodatkowych powodów do euforii.
"Z egoistycznego punktu widzenia byłoby to fantastyczne, albowiem jako zawodnicy zawsze chcemy dać z siebie maksimum podczas meczu", zaznaczył Coleman.
"Lecz mówiąc szczerze, po tym, co wydarzyło się po dwóch ostatnich triumfach, efekt na nasz kraj był oszałamiający, sposób, w jaki podnieśliśmy ducha narodu, jak autentycznie poprawiliśmy samopoczucie ludzi i daliśmy im temat do dyskusji.
"Ja i reszta zawodników, mimo że pragniemy tego dla siebie, dla trenera i całego zespołu szkoleniowego, chcemy tego równie mocno dla obywateli naszego państwa."
Zwycięzca czwartkowego pojedynku podejmie u siebie Danię lub Macedonię Północną w decydującym boju we wtorek.