Rosenior nie potwierdza pozycji Sancheza jako pierwszego bramkarza Chelsea
Trener Chelsea Liam Rosenior ostrzegł, że każdy zawodnik musi zasłużyć na swoje miejsce, odmawiając potwierdzenia, iż bramkarz Robert Sanchez pozostanie numerem jeden na Stamford Bridge.
Błędy Hiszpana w środowym meczu przegranym 3:2 z Arsenalem w pierwszym spotkaniu półfinału Pucharu Ligi postawiły pod znakiem zapytania jego miejsce w składzie na sobotnie starcie z rewelacyjnym Brentfordem.
Szanse Chelsea na udany debiut Roseniora w roli trenera na własnym stadionie zostały zniweczone, gdy Sanchez dał się zaskoczyć poza pozycją przy golu Bena White'a, a potem wypuścił piłkę z dośrodkowania prosto pod nogi Viktora Gyokeresa, co doprowadziło do drugiego trafienia Arsenalu.
"Jestem tu po to, by ocenić każdą pozycję. Nie mam numerów jeden i dwa, to nie mój styl pracy," powiedział Rosenior na konferencji prasowej przed meczem w czwartek.
"W każdym klubie musi być rywalizacja. Musicie zasłużyć na miejsce w zespole. Taka jest wiadomość dla wszystkich graczy. Nie mam gwarantowanych numerów jeden (bramkarzy) ani gwarantowanych numerów dziewięć (napastników)."
Jednym z zawodników, który prawdopodobnie odejdzie ze Stamford Bridge z powodu braku minut w pierwszym zespole, jest Facundo Buonanotte.
Pożyczka Argentyńczyka z Brighton ma zostać przedwcześnie zakończona, by mógł dołączyć do Leeds.
"Jeśli chodzi o mecze i minuty, które dostał, to nie do końca to, czego chciał, więc szukamy najlepszego rozwiązania dla niego," dodał Rosenior.
Cole Palmer i Reece James nie zagrali jeszcze w dwóch pierwszych spotkaniach pod wodzą Roseniora w Chelsea, ale obaj trenowali w czwartek i mogą wystąpić przeciwko Brentfordowi.
Przygotowania Chelsea do gry zostały jednak zaburzone przez epidemię wirusa w ośrodku treningowym klubu.
Liam Delap i Jamie Gittens byli wśród tych, którzy w czwartek trzymali się z dala od bazy treningowej w Cobham z powodu wysokiej gorączki.