Ronwen Williams o odbudowie Bafany, wyzwaniu z Panamą i walce o miejsce w składzie
Reprezentanci Ameryki Środkowej stanowić będą solidne wyzwanie, a trener Hugo Broos już poinformował swoich zawodników z Bafany, że nie będzie tolerował żadnych słabych występów w tych dwóch spotkaniach.
Kapitan Ronwen Williams podkreśla, że gracze zdają sobie sprawę z konieczności walki o miejsce na mundialu i wierzy, iż poradzili sobie z rozczarowaniem po Pucharze Narodów Afryki.
Jak to jest wrócić do obozu?
Ronwen Williams: Cieszę się, że znów jestem w obozie. Minęły trzy miesiące od naszego ostatniego zgrupowania, a ten okres był trudny ze względu na to, co wydarzyło się na AFCON i związane z tym rozczarowanie. Sporo było czasu na przemyślenia. Wielu z nas musiało odejść i przeanalizować błędy, zastanowić się nad naszą tożsamością jako drużyny.
To był bolesny moment, ale w ostatnich dniach mieliśmy konstruktywne rozmowy z trenerem Hugonem Broosem i sztabem, co widać po postępach. Zespół stopniowo wraca do formy. Tożsamość i energia na treningach są imponujące. Mam nadzieję, że to utrzymamy, wyciągną wnioski z AFCON, rozwinie się i poprawi.
Jak radzisz sobie z natłokiem obowiązków, intensywnymi meczami w Mamelodi Sundowns i nadchodzącym mundialem?
To miłe wyzwanie. Pokazuje, że grasz dobrze, że wciąż bierzesz udział w ważnych turniejach i masz za co walczyć. To pomaga się skupić, być gotowym, a wiadomo, że za kilka miesięcy czeka wielki turniej, czyli mistrzostwa świata.
Każdy ma motywację i cel. To dobry rodzaj presji. Oby nie było poważnych kontuzji do tego czasu, żebyśmy mogli stawić się w pełnym składzie, wszyscy przygotowani, i wtedy wyjdziemy na boisko z pełną armią gotową do walki.
Trener mówił o potrzebie przywrócenia energii w zespole, mimo że Panama to nie Meksyk. Jak ważne to jest dla zawodników?
To jeden z kluczowych tematów. Musimy ożywić drużynę i wrócić do zasad, które przyniosły nam sukcesy w ostatnich latach. Pozwoliliśmy im odejść, ale jako gracze i trenerzy omówiliśmy to, a teraz pora udowodnić, że wyciągnęliśmy lekcje.
To była gorzka lekcja, gdy oczekiwania były wysokie, a rozczarowanie w Maroku ogromne. Było to widać po zawodnikach. Długo trwało, zanim poczuliśmy się normalnie, bo mieliśmy ambicje nie tylko swoje, ale i całego narodu.
Teraz musimy pokazać, że się uczymy i odzyskujemy zaufanie trenera, bo go zawiedliśmy. Przez lata budowaliśmy coś wartościowego, a utrata tego w kluczowym momencie pokazuje, jak futbol może cię upokorzyć. To główna lekcja: trzymać się wartości, które nas wyniosły wysoko, bo ten sport uczy pokory i boli.
Co gracze sądzą o Panamie jako rywalu i czego te mecze nas nauczą przed mundialem?
To zespół o dużym potencjale. Zajmują 33. miejsce w rankingu, a wiemy, jak ciężko tam dotrzeć, bo my długo nie byliśmy powyżej 50. To świadczy o ich klasie.
Przeanalizowaliśmy ich, obejrzeliśmy nagrania i poznaliśmy styl. To poważny przeciwnik, bo nie potrzeba im wielu okazji, by cię ukarać. W ostatnim meczu eliminacyjnym wygrali 3-0, mając ledwie trzy szanse, które wykorzystali. Pokazuje to ich skuteczność i precyzję w ataku.
Są zwartą ekipą, nie popełniają błędów. To dobre przetarcie dla nas. Da wyobrażenie trenerowi i kibicom, na jakim etapie jesteśmy i co jeszcze trzeba poprawić, by być gotowym na debiut mundialowy z Meksykiem.
Co myślisz o rywalizacji wśród bramkarzy w kadrze, zwłaszcza z Renaldo Leanerem na tym zgrupowaniu?
Powołanie go podnosi jakość w tej formacji. Był jednym z najbardziej stabilnych bramkarzy w ostatnich latach.
Zasłużył na to świetnymi występami i grą dla klubu. Były momenty, gdy dźwigał zespół na barkach.
Na treningach nie wygląda na nowicjusza, bo już wcześniej był w kadrze. Przynosi odpowiednią energię i nastawienie, chce się uczyć. To mu pomoże, a doświadczenie moje i Ricardo, z najwyższego poziomu, tylko przyspieszy rozwój.
To dobry ruch. W lidze wielu bramkarzy błyszczy. Ludzie narzekali na brak opcji w RPA, ale to mit.
Teraz trener ma z kogo wybierać, co zmienia dyskusje. Miesiąc temu mówiono o deficycie, a dziś o nadmiarze.
To zdrowa rywalizacja, która nas mobilizuje. Za trzy miesiące wielki turniej, a pięciu czy sześciu bramkarzy jest w formie. Musimy cisnąć dalej.
Jako bramkarze tworzymy rodzinę. Wspieramy się, dążymy do ideału, wiemy, jak trudno grać w tej pozycji, bo miejsce jest jedno. Pomagamy sobie w dobrych i złych chwilach.