Real Madryt traci impet w walce o tytuł LaLigi po rozczarowującym remisie z Gironą
Girona w strojach nawiązujących do sezony 1991/92 dobrze rozpoczęła pierwszy mecz weekendu retro w LaLidze, gdy Azzedine Ounahi zmusił Andrija Lunina do znakomitej interwencji przy bliższym słupku w ciągu pierwszych 15 minut.
Real Madryt, który nie zdecydował się na udział w nostalgicznej celebracji, starał się narzucić swoje tempo gry dwoma obiecującymi akcjami przed 30 minutą.
Jude Bellingham minimalnie chybił przy pierwszej okazji od stycznia, wkrótce potem Federico Valverde zobaczył jak jego mocny strzał z dystansu zostaje wybity przez czujnego Paulo Gazzanigę.
Tymczasem bramkarz Girony nie błyszczał formą, gdy Valverde uderzył z daleka na początku drugiej połowy.
Gazzaniga próbował nietypowo zatrzymać skręcającą piłkę Urugwajczyka, która przebiła słabą obronę golkipera ku radości większości z 70885 kibiców na trybunach.
Kibice szybko poczuli frustrację po nieudanym powstrzymaniu Lemara przy wyrównaniu Girony w 62 minucie. Francuz miał czas i przestrzeń na strzał z krawędzi pola karnego, posyłając niski futbolówkę między nogami Eduardo Camavingi i poza zasięgem bezradnego Lunina.
Girona przez pewien czas po wyrównaniu stanowiła większe zagrożenie, a każda ich akcja wywoływała morze gwizdów od rozczarowanego tłumu na Bernabéu, świadomego skutków kolejnych utraconych punktów.
Nastrój nie poprawił się, gdy Kylian Mbappé uderzył nisko prosto w Gazzanigę w poszukiwaniu ostatniej bramki, tuż przed odrzuceniem apelacji o rzut karny.
Drużyna Álavara Arbeloi w końcu zabrakło czasu na zdobycie trzech punktów, kończąc dwa kolejne po porażkach z Mallorca i Bayernem Monachium remisem, wiedząc że Barcelona może teraz uciec o dziewięć punktów w wyścigu o tytuł.