Real Madryt miażdży Manchester City a PSG pokonuje Chelsea w Lidze Mistrzów
Federico Valverde zdobył nieoczekiwany hat-trick gdy Real Madryt rozgromił Manchester City 3 do 0 w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów w środę, podczas gdy obrońcy trofeum Paris Saint-Germain pokonali Chelsea 5 do 2.
Liderzy Premier League Arsenal wyrwali remis 1 do 1 na wyjeździe z Bayerem Leverkusen zachowując nieskazitelny bilans w Europie w tym sezonie, a Bodo/Glimt kontynuowali swoją bajkową passę wygrywając 3 do 0 ze Sportingiem.
Zespół Alvaro Arbeloi piętnastokrotni mistrzowie Europy wzięli odwet za porażkę z City w fazie ligowej gdy Valverde trafił trzykrotnie w pierwszej połowie dając Madrytowi pełną kontrolę nad dwumeczem mimo braku kontuzjowanego Kyliana Mbappe.
Valverde pobiegł za długim podaniem od Thibauta Courtoisa ominął Gianluigiego Donnarummę i wpakował piłkę do siatki dając prowadzenie Madrytowi na Santiago Bernabeu w starciu z City które było ich piątym z rzędu spotkaniem w fazie pucharowej.
Urugwajski pomocnik huknął nisko w dalszy róg podwajając przewagę gospodarzy a potem dokończył hat-trick pięknym przyjęciem i strzałem po współpracy z Brahimem Diazem.
City mogło przegrać jeszcze wyżej ale Donnarumma obronił rzut karny Viniciusa Juniora w drugiej połowie po faulu na Brazylijczyku.
PSG ma jedną nogę w ćwierćfinale po dwóch późnych golach Khvichi Kvaratskhelii na Parc des Princes.
Bradley Barcola dał prowadzenie PSG ale chaotyczny strzał Malo Gusto minął Matfeja Safonowa wyrównując dla Chelsea.
Ousmane Dembele wykończył szybką kontrę przywracając przewagę gospodarzom przed przerwą lecz Enzo Fernandez odpowiedział ponownie dla Chelsea po świetnej akcji Pedro Neto.
Błąd Filipa Jorgensena pozwolił Vitinhie lobować bramkarza Chelsea dając PSG prowadzenie po raz trzeci a Kvaratskhelia wbił pięknego gola na 4 do 0 i potem dobił rywali w doliczonym czasie dla zespołu Luisa Enrique.
Arsenal odrabia straty na finiszu
Mimo że aż sześć angielskich drużyn dotarło do 1/8 finału żadna nie zwyciężyła a tylko dwie uniknęły porażki w Europie w tym tygodniu.
Arsenal potrzebował karnego w 89 minucie od Kaia Havertza przeciwko jego byłemu klubowi by wyrwać remis na wyjeździe z Bayerem Leverkusen.
Robert Andrich głową wpakował róg dla Leverkusen tuż po początku drugiej połowy grożąc Arsenalowi porażką w Niemczech mimo że londyńczycy wygrali wszystkie osiem meczów fazy ligowej.
Lecz Havertz wszedł z ławki i zamienił na gola po faulu na Nonim Madueke zapewniając że Arsenal pozostaje faworytem do ćwierćfinału.
"Wiem jak trudno tu grać... i wiedzieliśmy czego się spodziewać" powiedział Havertz.
"Dzisiaj nie zagraliśmy najlepiej. Ale wracamy do domu z dobrym wynikiem. Musimy przyspieszyć w przyszłym tygodniu."
Bodo/Glimt przeżyło kolejną niezapomnianą noc w Lidze Mistrzów gromiąc portugalski Sporting 3 do 0 co dało im piąte z rzędu zwycięstwo w tych rozgrywkach.
Sondre Brunstad Fet otworzył wynik z rzutu karnego tuż po pół godzinie a Ole Didrik Blomberg podwyższył w doliczonym czasie pierwszej połowy.
Kasper Hogh strzelił swojego piątego gola w piątym europejskim meczu za 19 minut do końca wywołując szał wśród norweskich outsiderów.