Rayo Vallecano gromi AEK Ateny stawiając krok w półfinałach Ligi Konferencji
Zwycięzcy pierwszych meczów w sześciu z poprzednich ośmiu dwumeczów na arenie europejskiej (1 remis, 1 porażka) Rayo szybko rozpoczęli kolejną udaną inaugurację boju o awans.
Alvaro Garcia odegrał kluczową rolę tworząc podanie z powrotem w pole karne które Ilias Akhomach precyzyjnie wpakował w dalszy róg bramki pierwszy raz odkąd trafił na wypożyczenie z Villarreal.
Niezrażeni AEK szybko zareagowali na ten wczesny cios mając bloki na obiecujące strzały z bliska Luky Jovica i Aboubakary Koïty.
Rayo uwierzył że prowadzą dwoma golami w 20 minucie gdy Florian Lejeune sprytnie odbił nisko bity strzał Akhomacha do siatki lecz sędzia uznał że Unai Lopez z autsajdu zakłócił widoczność Thomasa Strakoshy.
Chwytając szansę na oddech goście prawie wyrównali gdy potężny strzał głową Barnabasa Vargi Augusto Batalla genialnie odbił na słupek.
AEK żałowali tej zmarnowanej okazji bo tuż przed przerwą Los Franjirrojos zdobyli drugiego gola Lopezem który dobił z sześciu jardów po tym jak Strakosha odbił pierwszy strzał Akhomacha.
Bez zwycięstw w dziewięciu wcześniejszych wizytach w Hiszpanii (2 remisy 7 porażek) ekipa Marko Nikolica po wznowieniu miała dużo posiadania piłki.
Lecz klarowne okazje były rzadkie a mimo że Rayo zwolnili tempo nadal stanowili większe zagrożenie w ofensywie z Alemão który chybił obok bramki z wnętrza szesnastki.
Gospodarze dostali złoty prezent na powiększenie przewagi w 74 minucie gdy Filipe Relvas został surowo ukarany za rękę w polu karny a Isi Palazon pewnie wykorzystał rzut karny oszukując Strakoshę i zapisując szóste trafienie w sezonie.
AEK starali się uniknąć dalszych strat gdy zegar wskazywał ostatnie piętnaście minut a Alemao znów prawie trafił chybiając z dystansu.
Goście stworzywszy ostatnią realną szanse w doliczonym czasie gdy Zini zmarnował głowę z ośmiu jardów Rayo zapewnili sobie dominujące zwycięstwo w pierwszym spotkaniu przedłużając fatalną serię AEK bez wygranej z hiszpańskimi rywalami