Portugalia pokonuje Stany Zjednoczone w meczu towarzyskim przed nadchodzącymi mistrzostwami świata
Mauricio Pochettino z pewnością oczekiwał znacznie lepszego występu po sromotnej porażce z Belgią w miniony weekend, gdy reprezentacja USA kończyła przygotowania do letniego turnieju.
To Amerykanie ruszyli do ataku na początku spotkania w Atlancie, Weston McKennie oddał wczesny strzał obroniony przez Jose Sa, a Christian Pulisic trafił w blok po strzale z bliska.
Portugalia szybko przypomniała gospodarzom o swoim zagrożeniu w ofensywie, gdy Bruno Fernandes przedarł się przez szyki i uderzył na bramkę, lecz Matt Freese nisko sięgnął i wybił piłkę na rzut rożny.
Mecz toczył się w szalonym tempie od krańca do krańca, a drużyna domowa nadal stwarzała okazje. Sebastian Berhalter strzelał z dystansu i został obroniony, Pulisic próbował z zewnątrz ale jego niski strzał minął lewy słupek o centymetry.
Amerykanie żałowali zmarnowanych szans i do przerwy przegrywali. Fernandes ponownie wbiegł w pole karne rywali, ale gdy szedł na zewnątrz, maestro wykazał genialną świadomość, gdy piętą podał piłkę w środek szesnastki, gdzie Francisco Trincao dopadł do niej i wpakował do siatki.
Początek drugiej połowy zakłóciły liczne zmiany obu trenerów, przez co obie ekipy miały problem z wejściem w rytm, co kontrastowało z pierwszą odsłoną. Goncalo Ramos był blisko podwyższenia prowadzenia po przejęciu piłki na skraju pola karnego, ale gracz Paris Saint-Germain nie trafił celem swoim zakręconym strzałem.
Mimo to Selecao das Quinas zdobyło drugą bramkę tuż przed godziną gry dzięki pięknej akcji z udziałem Fernandesa. Tym razem lider asyst Premier League podał z rzutu rożnego na skraj szesnastki, a Joao Felix zapanował nad piłką, dotknął jej i huknął nisko w rożny dla mocnego uderzenia.
Po drugim golu Portugalia zdominowała drugą połowę, Ruben Neves prawie dorzucił trzecią swoim znakomitym finiszem, spadającym wolejem z daleka, ale Freese wybronił.
Zespół Pochettino nie zdołał zagrozić Portugalczykom po wznowieniu i ostatecznie USA poniosło drugą porażkę w tej przerwie międzynarodowej, co nie jest idealnym przygotowaniem dla argentyńskiego szkoleniowca przed mundiałem jako współgospodarza. Portugalia pod wodzą Roberto Martíneza wygląda na gotową i głodną sukcesu.