Porażka Newcastle z Fulham jako adekwatne zwieńczenie słabego sezonu w Premier League
Oba zespoły liczyły na zakończenie rozgrywek w górnej części tabeli, ale to Fulham Marco Silvy objęło prowadzenie krótko przed środkiem pierwszej połowy. Wówczas rzut wolny Kevina z 25 jardów odbił się od poprzeczki, a Issa Diop czujnie skierował piłkę głową do siatki.
Newcastle dobrze zareagowało po stracie gola i stopniowo przejmowało kontrolę nad meczem dzięki Bruno Guimaraesowi, który dyrygował grą w środku pola.
William Osula i Jacob Murphy stwarzali zagrożenie z kontrataku, gdy goście szukali wyrównania, a Bernd Leno musiał interweniować kilkoma ważnymi obronami jeszcze przed przerwą.
W drugiej połowie szybko stało się jasne, że to mecz o nic na koniec sezonu, pozbawiony intensywności. Obaj trenerzy dokonali zmian, próbując dodać energii, ale piłkarze zdawali się już myśleć o wakacjach.
Joe Willock oddał strzał z dystansu, ale jego słaby uderzenie doskonale oddało charakter całego spotkania, w którym brakowało polotu.
Tom Cairney sprawił, że trybuny ożywiły się, gdy huknął z 20 jardów, posyłając potężne uderzenie w lewy górny róg bramki.
Ostatecznie gole w każdej z połówek wystarczyły Fulham, aby zakończyć sezon pozytywnym akcentem.
Kampania, która w pewnym momencie zapowiadała się bardzo obiecująco i dawała nadzieję na europejskie puchary, skończyła się w dość niepozorny sposób.
Pytanie teraz brzmi, czy Silva pozostanie u sterów, a Eddie Howe z pewnością odetchnie z ulgą, że sezon dobiegł końca, co pozwoli na reset i odbudowę przed kolejnymi rozgrywkami Premier League na Tyneside.