Późny gol Guirassy'ego zapewnia Dortmundowi wygraną i skraca dystans do Bayernu na szczycie Bundesligi

Późny gol Guirassy'ego zapewnia Dortmundowi wygraną i skraca dystans do Bayernu na szczycie Bundesligi

Późna bramka Serhou Guirassy'ego rozstrzygnęła pełne napięcia spotkanie w Wolfsburgu, gdzie Borussia Dortmund pokonała rywali 2-1 w sobotę, tymczasowo zmniejszając przewagę Bayernu Monachium na prowadzeniu w Bundeslidze do trzech punktów.

Piąte z rzędu zwycięstwo w lidze wyniosło drużynę Niko Kovaca do 48 punktów, zaledwie jednego kroku za dotychczasowymi liderami Bayernem, którzy mogą przywrócić sześciopunktową zaliczkę wygrywając z w formie Hoffenheim w niedzielę.

Po rekordowym starcie sezonu mistrzowie nie wygrali w dwóch ostatnich meczach, co daje Dortmundowi szansę na marzenia o pierwszym tytule od 2012 roku, gdy do końca pozostaje 13 kolejek.

To nie był klasyczny występ Dortmundu, który przed meczem poniósł stratę, gdy dowiedziano się, że kapitan Emre Can będzie pauzował kolejny miesiąc.

Lecz wygrali ciężką pracą przeciwko Wolfsburgowi, który od początku roku zwyciężył tylko raz, dzięki golom Juliana Brandta i Guirassy'ego, po obu stronach wyrównującej bramki Konstantinosa Koulierakisa dla gospodarzy.

Max Beier prawie dał prowadzenie Dortmundowi w pierwszej połowie, ale jego strzał zablokował Denis Vavro w ostatniej chwili, odbijając piłkę od dolnej krawędzi poprzeczki.

Ale Wilki nie posłuchały ostrzeżenia, gdy kilka minut później Dortmund objął prowadzenie.

Pivotal

Róg Juliana Ryersona w 38 minucie z lewej strony znalazł Brandta przy bliższym słupku, a niemiecki reprezentant przeskoczył zmiennika Jana Buergera i głową wpakował piłkę do siatki.

Przewaga Dortmundu zniknęła siedem minut po przerwie, gdy Koulierakis idealnie wybrał moment na pierwszego gola dla Wolfsburga, potężnie głową trafiając z bliska.

Z 15 miejscowym Wolfsburgiem tylko kilka minut od zdobycia cennego punktu, Dortmund stworzył gładką akcję wygraną, gdy Guirassy dokończył ładną kombinację Feliksa Nmechy i Fabia Silvy.

Gwinejczyk precyzyjnie uderzył lewą nogą w 87 minucie, zapewniając udany powrót do byłego klubu trenerowi Dortmundu Kovacowi.

To także był kluczowy dzień w walce o przetrwanie w Bundeslidze oraz o pożądane miejsca w czołowej czwórce.

St Pauli, którego ostatnie zwycięstwo było przed przerwą zimową, gościł czwarty w tabeli Stuttgart, który nie przegrał w lidze od 5-0 porażki u siebie z Bayernem 6 grudnia.

Cwany zwód Daniela Sinaniego zmylił obronę Stuttgartu, a luźna piłka została huknięta z krawędzi pola karnego przez Manolisa Saliakisa na gola w 35 minucie.

Sprawy potoczyły się jeszcze lepiej dla St Pauli dziesięć minut po przerwie, gdy Sinani pewnie egzekwował rzut karny na 2-0 po sprawdzeniu VAR, które potwierdziło rękę Chrisa Fuehricha.

Stuttgart odrobił jednego gola przez Jamie Lewelinga w ostatniej minucie, ale było za mało i za późno, gdy St Pauli, biedne w gole, zbliżyło się do rywali powyżej, mimo 17 miejsca.

Miejscy rywale St Pauli, Hamburg, także zgarnęli cenne trzy punkty, wygrywając pierwszy wyjazdowy mecz w sezonie 2-0 z ostatnim Heidenheimem.

Mainz odniósł kolejne zwycięstwo, tym razem 2-0 nad Augsburgiem, w ich niezwykłym odwróceniu losów pod wodzą szwajcarskiego stratega Ursa Fischera, który w kilka tygodni podniósł Mainz z dna tabeli na 13 pozycję.

Nadiem Amiri strzelił oba gole z rzutu karnego, po obu stronach przerwy, czyniąc to czwartym zwycięstwem w pięciu przed wyjazdem do Dortmundu w przyszły weekend.

Werder Bremen przegrał minimalnie z sensacyjnym jedynym trafieniem Jana-Niklasa Beste z Freiburgu, przedłużając passę bez wygranej do 11 meczów.

Seria porażek Bremy, najdłuższa w niemieckiej ekstraklasie, doprowadziła do zwolnienia trenera Horsta Steffena w zeszłym tygodniu, z Danielem Thioune na jego miejscu.