Późny gol Diomande'a stawia RB Lipsk o krok od awansu do Ligi Mistrzów
Większość godnych uwagi wydarzeń w pierwszej połowie miało miejsce w ciągu pierwszych 30 minut, przy czym Ridle Baku miał prawdopodobnie dwie najlepsze okazje.
Po zaledwie 13 minutach gry wykonał świetne przyjęcie po precyzyjnym podaniu w polu karnym, ale Moritz Nicolas dobrze odczytał zamiary i zdołał obronić strzał. A w 28. minucie zrobił najtrudniejszą część, mijając rywala i tworząc sobie przestrzeń, lecz z obiecującej pozycji tylko posłał piłkę nad poprzeczką.
Między tymi momentami Joe Scally zobaczył, jak jego dobra centra zostaje zablokowana przez czujną obronę Lipska, zanim Rocco Reitz pozostał zrozpaczony, gdyż jego strzał z dystansu odbił się od białej koszulki.
Potem gra toczyła się z przerwami aż do przerwy, przy czym Gladbach mogło być nieco bardziej zadowolone z bezbramkowego wyniku, nigdy wcześniej nie wygrywając na tym stadionie.
Ten sam schemat utrzymał się po przerwie, z bocznymi obrońcami Lipska wyglądającymi szczególnie groźnie, ale defensywa Gladbach radziła sobie z presją.
I dyscyplina defensywna gości prawie przyniosła efekty 20 minut przed końcem, gdy Haris Tabakovic minimalnie chybił po obiecującej centrze.
Mimo to przewaga Lipska na skrzydłach nadal była największym czynnikiem wpływającym na przebieg meczu, a David Raum przedarł się do pola karnego, lecz Nicolas po raz kolejny uratował Gladbach.
Następnie Xaver Schlager miał powód do frustracji, bo po przechwycie piłki od Tabakovicia w polu karnym błyskawiczna akcja pozwoliła Baku dośrodkować do Austriaka, ale ten nie zdołał pokonać nieustępliwego Nicolasa, który obronił nisko, podsycając irytację.
Tymczasem Yan Diomande w końcu przełamał opór Gladbach 10 minut przed końcem, gdy kontratak pozwolił Christophowi Baumgartnerowi podać młody talent sam na sam z bramkarzem, a Diomande mocno wpakował piłkę do siatki przy słupku – jego 11. gol w przełomowym sezonie.
Gladbach z drugiej strony nie pokazało wiele, co sugerowałoby, że zdobędzie punkt po straconej bramce – ale prawie im się udało, gdy Fabio Chiarodia trafił w poprzeczkę, mając pustą bramkę po rzadkim błędzie defensywy Lipska.
Szybka interwencja przypomniała wszystkim, że nie ma miejsca na nonszalancję, ale Lipsk zdołał się uspokoić i utrzymać zwycięstwo, które utrzymuje ich na czele w walce o miejsce w Lidze Mistrzów UEFA w następnym sezonie.