OPINIA: Meccace i druzgocace nerwy. Arteta razem z Arsenalem sprawil ze kazda chwila okazala sie warta zachodu

OPINIA: Meccace i druzgocace nerwy. Arteta razem z Arsenalem sprawil ze kazda chwila okazala sie warta zachodu

Pragnąłem aby batalia o mistrzostwo dobiegła końca już we wtorek. Wątpię czy zdołałbym znieść to aż do ostatniej kolejki.

Po dwóch kolejnych zwycięstwach 1 0 z West Ham oraz Burnley moje nerwy zostały wystawione na ciężką próbę. Sukces na stadionie przy London Stadium należał do najtrudniejszych przeżyć jakich doświadczyłem przyglądając się sportowi.

Dlatego najpierw chciałbym podziękować Bournemouth i Andoni Iraola. Mam nadzieję że awansują do Ligi Mistrzów. Razem z Everton oraz David Moyes zajmują w moim sercu miejsce szczególne na zawsze.

Pamiętam jak w wieku dziewięciu lat zacząłem interesować się piłką nożną zakochując się w tym sporcie po Euro 2008. Gdy ruszyła liga krajowa Arsenal od razu zwrócił moją uwagę z kilku powodów.

Po pierwsze to klub londyński oddalony o około czterdzieści pięć minut drogi ode mnie. Doradzono mi że bliskość drużyny nadaje większe znaczenie przywiązaniu.

Po drugie grał tam Cesc Fabregas. Jego występy podczas triumfu Hiszpanii na mistrzostwach Europy przykuły moją uwagę mimo roli rezerwowego. Szybko stał się moim ulubionym piłkarzem.

Dodatkowo czerwony to mój ulubiony kolor.

W ten sposób Arsenal na stałe wszedł do mojego życia.

Pierwszy raz zasiadłem na Emirates Stadium w październiku 2009 oglądając zwycięstwo Arsenalu 2 1 z Liverpoolem w pucharze Carling. Fran Merida ktoś go pamięta wpakował cudowną bramkę tuż przede mną.

Drugim spotkaniem był 31 stycznia 2010 dzień po moich urodzinach. Widziałem jak Manchester United rozgromił nas 3 1 dzięki popisowi Naniego Wayne Rooney oraz Cristiano Ronaldo.

Wszystkiego najlepszego dla mnie!

W ciągu ostatnich dwudziestu dwóch lat życie kibica Arsenalu nie należało do łatwych. Pod koniec ery Arsene Wenger klub stał się obiektem żartów.

Zespół grał ładną piłkę dysponował graczami pełnymi finezji ale brakowało mu charakteru i często ulegał presji.

Porażka 8 2 z Manchester United. Klęska 5 1 z Liverpoolem. Przegrana 6 0 z Chelsea w jubileuszowym spotkaniu Wengera. Łączny wynik 10 2 z Bayernem Monachium. Takie rezultaty stały się codziennością.

Najlepsi zawodnicy odchodzili do rywali. Robin van Persie trafił do Manchester United. Manchester City zabrał Samir Nasri i Gael Clichy. Fabregas wrócił do Barcelony. Nie widzieli w Arsenalu realnego pretendenta.

Sądzę że Arsenal wymyślił określenie epoka kpin.

Kibice stracili kontakt z klubem. Najlepszego menedżera w historii wypychano za drzwi. Atmosfera zrobiła się naprawdę zła. To był poważny kryzys.

Inni cieszyli się z tego. Byliśmy dokładnie tam gdzie chcieli.

Mimo wszystko zdobyliśmy trochę trofeów. Zwycięstwo 3 2 z Hull City w finale Pucharu Anglii sprawiło mi największą radość jako kibicowi Arsenalu a potem przyszły dwa kolejne puchary pod wodzą Wengera. To była jego specjalność.

Francuski geniusz odszedł jednak i Arsenal wszedł w nową erę. Od razu chciałem Mikela Artety na stanowisku. Nie jestem pewien dlaczego. Pamiętam jak bardzo się ucieszyłem gdy w 2011 roku dołączył jako piłkarz bo byłem jego wielkim fanem więc może dlatego.

Uważano go też za obiecującego trenera a ja nie byłem entuzjastycznie nastawiony do Unai Emery.

Emery został mianowany i zakończył pierwszy sezon klęską w finale Ligi Europy z Chelsea a potem Hiszpan został zwolniony kolejna porażka.

W końcu przyszedł asystent Pepa Guardioli Arteta. Byłem podekscytowany. Po kilku miesiącach wygraliśmy kolejny Puchar Anglii pokonując Manchester City i Chelsea.

Następne lata nie były jednak proste. Arteta w swojej pierwszej roli menedżerskiej uczył się na bieżąco i starał się zmienić toksyczną kulturę klubu usuwając kilka gwiazd Pierre Emerick Aubameyang Mesut Ozil którzy zarabiali krocie i nie pasowali do nowej filozofii.

Dwa miejsca ósme podczas pierwszych półtora roku były trudne i kłamałbym twierdząc że moja wiara się nie zachwiała. Nigdy nie chciałem jego odejścia ale zastanawiałem się czy to na pewno właściwy człowiek.

Arsenal zasługuje jednak na uznanie. Trwali przy nim w trudnych chwilach. Wiele innych klubów pozbyłoby się go od razu.

Postępy zaczęły być widoczne. Młodzi tacy jak Bukayo Saka i Emile Smith Rowe stali się kluczowymi elementami a razem z dyrektorem sportowym Edu poprawiono politykę transferową. W trzecim sezonie zajęliśmy piąte miejsce.

W sezonie 2022 23 zespół Artety grał najlepszą piłkę jaką kiedykolwiek widziałem w wykonaniu Arsenalu. Z Gabriel Jesus oraz Oleksandr Zinchenko sprowadzonymi z Man City Arsenal ruszył na prawdziwe łowy tytułu.

Piękna płynna gra dominacja na boisku wydawaliśmy się na dobrej drodze. Głęboko w środku jednak nie byłem do końca przekonany.

W decydującej fazie sezonu Arsenal się zachwiał a potęga Manchester City nas dogoniła miażdżąc nas 4 1 na Etihad co praktycznie przypieczętowało sprawę. Nie byliśmy jeszcze gotowi na mistrzostwo brakowało nam siły fizycznej.

Kontuzja William Saliba okazała się zgubna Rob Holding musiał wejść co pokazało niedobory kadrowe.

Następnego lata Arteta sprowadził Davida Raya Kaia Havertza Jurriena Timber oraz Declana Rice za sto pięć milionów.

Raya przejął miejsce Aarona Ramsdale który wtedy cieszył się wielką sympatią. Uważałem to za dobry ruch i okazał się genialny.

Zdobył Złotą Rękawicę przez trzy kolejne sezony jest najlepszym bramkarzem jakiego widziałem w Arsenalu i należy do światowej czołówki.

Timber stał się filarem na prawej obronie a o Ricie można powiedzieć wiele. Stał się naszym Roy Keane Steven Gerrard w jednej osobie. Góra mięśni która samotnie potrafi zdominować pomoc. To nabytek definiujący całą epokę.

Havertz dzieli kibiców i choć nie zawsze byłem jego wielkim zwolennikiem zdobywał ważne gole i momenty daje zespołowi sporo pasuje do wizji Artety.

Druga połowa tamtego sezonu pokazała najlepszy zespół Arsenalu jaki kiedykolwiek widziałem. Wcześniej graliśmy bardziej ofensywnie i widowiskowo lecz teraz była to solidna sprawna i potężna maszyna. To była drużyna gotowa walczyć i zwyciężać.

Wygrać szesnaście z osiemnastu ostatnich spotkań z jedną porażką z Aston Villa która okazała się kluczowa bo skończyliśmy drudzy dwa punkty za City.

Kolejny sezon był rozczarowujący. Słabe okno transferowe z Riccardo Calafiori Mikel Merino i Raheem Sterling mimo dobrych wzmocnień dwóch pierwszych nie wystarczył.

Nigdy naprawdę nie walczyliśmy bo Liverpool odjechał z tytułem lecz droga do półfinału Ligi Mistrzów w tym zwycięstwo ćwierćfinałowe z Realem Madryt była wyjątkowa. Wolne Rice i jego występy w obu meczach zostaną zapamiętane na długo.

I tak dotarliśmy do obecnego sezonu. Edu niespodziewanie odszedł a jego miejsce zajął były dyrektor sportowy Atletico Andrea Berta.

To było ogromne lato dla klubu bo wydano duże pieniądze na Martina Zubimendiego Viktora Gyokeresa Eberechi Eze Noni Madueke Christiana Norgaarda Cristhiana Mosquerę Piero Hincapie oraz Kepę Arrizabalagę.

Arteta przekształcił zespół w fizyczną potęgę drużynę opartą na defensywie niezwykłej odporności historycznej skuteczności stałych fragmentów i kontroli terenu. Chciał stworzyć ekipę zdolną przetrwać trudy długiego sezonu walczącą na wielu frontach i pozbyć się etykiety drużyny która „pęka”.

Nigdy nie widziałem trenera pod większą presją niż Arteta aby zdobyć tytuł. Tylko jeden inny zespół skończył trzy razy z rzędu na drugim miejscu i był to Arsenal między 1998 a 2001. Potem wygrali ligę w 2002.

Kontrola pod jaką był poddany była ogromna. Może i słuszna. Przez sześć lat nie zdobył mistrzostwa Anglii ani Ligi Mistrzów.

Część krytyki była jednak przesadzona. Arteta działa inaczej niż większość co irytuje ludzi historie o jego nietypowych metodach motywacyjnych krążą i rozdrażniają bez powodu.

Arsenal dominował w pierwszej części sezonu był liderem tabeli walczył w czterech rozgrywkach i większość typowała nas na mistrzów.

Oczywiście wielu próbowało umniejszyć nasze osiągnięcia. Niektórzy mówili że powinniśmy mieć gwiazdkę bo gramy twardo fizycznie i nie zawsze ładnie.

Inni zarzucali nam oszustwo przez potęgę stałych fragmentów. Arsenal stał się drużyną tak znienawidzoną że wszyscy życzyli City kolejnego tytułu.

Nie podobało im się że Arsenal wreszcie jest poważnym rywalem. Bardziej bawiło ich gdy byliśmy miażdżeni przez giganta nie licząc się w walce o nic.

Nie ma zabawy gdy królik ma broń.

Druga część sezonu stała się prawdziwą męczarnią. Nerwy narastały a siły zawodników malały.

Stało się jeszcze trudniej Arsenal musiał raczej pełznąć do mety niż sprintować.

Porażki z Manchester United i City remis po prowadzeniu dwiema bramkami z Wolves z dołu tabeli sprawiły że kibice zaczęli poważnie obawiać się wyniku. Ja też wpadłem w panikę. Czy znowu się nie uda? Niemożliwe.

Arsenal jednak się podniósł. Wszedł w tryb obronny. Od porażki z City nie straciliśmy gola wygrywając trzy z czterech spotkań 1 0. Jedyna bramka w sześciu meczach we wszystkich rozgrywkach to karny Atletico.

I to już koniec historii.

Po remisie Bournemouth z City 1 1 zostaliśmy mistrzami. To było agonizujące męczące. Niektóre zwycięstwa 1 0 wyraźnie mnie postarzały. Nigdy nie przeżyłem takiego sezonu.

Ale wszystko to było warte zachodu.

Londyn zrobił się czerwony kibice świętowali całą noc. Zawodnicy pozostali długo w London Colney. Sceny wciąż wydają się nierzeczywiste.

Arteta zjednoczył kibiców. Emirates zjednoczyło się pod jego wodzą. Byłem na meczu ubiegłego sezonu gdy Arsenal rozbił City 5 1 atmosfera była oszałamiająca.

Widziałeś sceny podczas meczu z Atletico w półfinale Ligi Mistrzów. To było coś wyjątkowego. Z klubu który stracił kierunek z pozycji gdy fani nie rozpoznawali już swojej drużyny Arteta sprawił że znowu wierzymy.

Jego projekt dojrzał. Ma swoje wady czasem bywa zbyt ostrożny gra z minimalnym ryzykiem. Może nie zawsze dobrze dobierał napastników.

Ale dziś jest legendą klubu genialnym trenerem który przejął stery i ukształtował Arsenal na swój obraz. Udowodnił wytrwałość i hart ducha a taki właśnie stał się jego zespół.

W końcu znalazł sposób.

Gabriel i Saliba stworzyli jedną z najlepszych par stoperów w historii Premier League a Raya oraz Rice przejdą do historii jako wielcy. Na tym zbudowany jest obecny Arsenal solidna obrona i niezwykła determinacja.

Specjalne wyróżnienie należy się jednak Sace.

Zawodnicy przychodzili i odchodzili menedżerowie także. Od 2018 Saka jest niezmiennie w składzie.

Od lewego obrońcy przez wahadłowego po jednego z najlepszych skrzydłowych świata. Widział trudne czasy i przeżywał własne przeciwności. Oddawał ciało dla klubu który tak kocha.

Nie miał najlepszego sezonu ale wiecie co ten klub ma wobec niego dług. Teraz ma tytuł Premier League na który tak zasługuje.

To jeden z najpiękniejszych i najbardziej pamiętnych momentów mojego życia i nigdy nie zapomnę co czułem przez te dziesięć miesięcy. Ten sezon na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Jestem taki dumny z tej drużyny i z tego jak to wszystko osiągnęliśmy. Nie mamy stu piętnastu zarzutów na koncie. Nie zostaliśmy uznani za winnych tajnych płatności ani transferowych zakazów i kar.

Zrobiliśmy to uczciwie we właściwy sposób a wiecie co praca jeszcze nie skończona.

Do Budapesztu.