Manchester City przegrywa z Aston Villą w emocjonalnym meczu pożegnalnym dla Guardioli i weteranów

Manchester City przegrywa z Aston Villą w emocjonalnym meczu pożegnalnym dla Guardioli i weteranów

Ponieważ tytuł mistrzowski był już przesądzony i zmierzał do północnego Londynu, starcie City z Villą nie dotyczyło już walki o chwałę, a raczej chęci pożegnania Guardioli, Johna Stonesa i Bernardo Silvy zwycięstwem.

To właśnie ten ostatni z wymienionego tria miał pierwszą wielką szansę w meczu. Silva wymienił podania z Savinho, po czym oddał strzał na bramkę. Choć jego uderzenie zmusiło Marco Bizota do interwencji, bajkowy moment nie nadszedł.

Miasto nie musiało jednak długo czekać na objęcie prowadzenia. W połowie pierwszej połowy dośrodkowanie z rzutu rożnego Tijjaniego Reijndersa zostało skierowane do siatki przy dalszym słupku przez niepilnowanego Antoine'a Semenyo.

Savinho wyglądał groźnie dla gospodarzy i kilka minut później był bliski podwojenia przewagi, gdy z niepokojem obserwował, jak jego odbity strzał o włos minął dalszy słupek.

To właśnie Brazylijczyk dostał kolejną wielką okazję. Najszybciej zareagował na odbity strzał Phila Fodena i zmusił Bizota do dobrej interwencji przy bliższym słupku, dzięki czemu mocno rotowany skład Villi, po środowym europejskim triumfie, schodził na przerwę tylko z jednobramkową stratą.

Wielu spodziewało się, że podopieczni Unaia Emery'ego będą odczuwać europejskiego kaca, ale Ollie Watkins nie dawał oznak, że środowe świętowanie miało na niego wpływ. Zareagował najszybciej na nieudane wybicie piłki przez City po rzucie rożnym i strzałem uciszył Etihad.

Nie było jednak momentu koronacyjnego dla Silvy, który tuż przed godziną meczu został zmieniony, otrzymując owację na stojąco od wszystkich niebieskich kibiców na Etihad.

Kibice City wkrótce zamilkli, gdy Ross Barkley wypuścił Watkinsa za plecy obrony, a ten wbiegł z prawej strony i precyzyjnie umieścił piłkę w dolnym rogu.

Villę można by było usprawiedliwić, gdyby odtąd się cofnęła, ale zamiast tego pozostali na fali ataku i o włos nie podwoili przewagi, gdy Leon Bailey posłał piłkę w słupek od wewnętrznej strony.

City próbowało wyrównać w końcówce, aby pożegnać swojego menedżera w dobrym stylu. Jeden z zawodników, których kariera rozpoczęła się pod jego skrzydłami, Phil Foden, myślał, że udało mu się to w doliczonym czasie gry, jednak VAR kontrowersyjnie anulował bramkę, gdyż Foden znajdował się na pozycji spalonej w fazie przygotowawczej.

Sama porażka zeszła jednak na dalszy plan, ponieważ City żegnało się ze świetlistą erą, podczas gdy zwycięstwo było zwieńczeniem najlepszego sezonu Villi w nowożytnej historii.