Manchester City daje Newcastle bolesną lekcję w Pucharze Anglii podczas gdy Chelsea unika sensacji
Manchester City zignorował dziesiec zmian w skladzie wyjściowym i zmiażdżył Newcastle 3 do 1, awansując do ćwierćfinału Pucharu Anglii w sobotę, podczas gdy Chelsea z trudem pokonało 10-osobowe Wrexham.
Wcześniej lider Premier League Arsenal utrzymał się na ścieżce do historycznej czwórki trofeów, odpierając zacięty opór z trzeciej ligi od Mansfield i wygrywając mecz piątej rundy 2 do 1.
Drużyna Pepa Guardioli, która podobnie jak Arsenal wciąż walczy o sukcesy na czterech frontach, była prawie całkowicie zmieniona w porównaniu do składu, który zremisował 2 do 2 z Nottingham Forest w Premier League w połowie tygodnia, z wyjątkiem Matheusa Nunesa, który zachował miejsce.
Eddie Howe wprowadził stosunkowo skromne cztery zmiany w zespole Newcastle, świeżo po późnym zwycięstwie nad Manchesterem United, dając rzadki start strzelcowi Willowi Osuli.
Gospodarze rozpoczęli mocno na St James Park i zasłużenie objęli prowadzenie, gdy Harvey Barnes sprytnie wykończył akcję po podaniu od Sandro Tonali.
City wyrównało w 39 minucie w dziwaczny sposób, gdy niebezpieczne zagranie Jeremy'ego Doku za obronę dotarło aż do Savinho.
Brazylijczyk stał nieruchomo i pozwolił, by piłka odbiła się od jego nogi do bramki.
Krótko po przerwie City dokończyło odwrócenie losów meczu, gdy Omar Marmoush z bliska walnął piłkę w dach bramki.
Egipski napastnik potem huknął drugą bramkę w 65 minucie, dając swojemu zespołowi całkowitą kontrolę.
Guardiola, którego drużyna wybiera się na mecz z Realem Madryt w Lidze Mistrzów w środę, sięgnął po ławkę pełną międzynarodowych talentów w drugiej połowie, by odświeżyć skład, który dąży do czwartego z rzędu finału Pucharu Anglii.
"W Leverkusen to też był silny skład (0 do 2 porażka dla mocno zmienionej drużyny), ale dziś wygraliśmy, więc decyzja była dobra," powiedział Guardiola w rozmowie z BBC. "To była dobra decyzja i gdy przegrywam, to zła decyzja.
"To najlepsza gra, jaką rozegraliśmy na tym stadionie od mojej dekady tutaj. To konsekwencja i dlatego jestem dumny."
Strach Chelsea
Chelsea również awansowało do ostatniej ósemki po wygranej 4 do 2, ale tylko po wielkim strachu przed drugoligowym Wrexham, które dwukrotnie prowadziło na Racecourse Ground.
Wrexham należący do gwiazd Hollywood, oglądany przez aktorów Ryana Reynoldsa i Roba McElhenneya, objął prowadzenie dzięki Samowi Smithowi, ale goście wyrównali tuż przed przerwą po samobójczym golu.
W emocjonującej drugiej połowie Callum Doyle ponownie dał prowadzenie Walijczykom w 78 minucie, tylko po to, by Josh Acheampong wyrównał cztery minuty później.
Oblicze meczu zmieniło się, gdy pomocnik Wrexham George Dobson został odesłany z boiska w doliczonym czasie, a skrzydłowy Chelsea Alejandro Garnacho huknął wolejem w pierwszej części dogrywki, zanim późny strzał rezerwowego Joao Pedro dodał blasku wynikowi.
Trener Chelsea Liam Rosenior, który wprowadził dziewięć zmian z myślą o meczu z Paris Saint-Germain w środę, przyznał, że jego zespół miał szczęście.
"To powód, dla którego Puchar Anglii jest taki, jaki jest," powiedział. "Uważałem, że Wrexham było magnificentne, magnificentne w energii, odwadze i grze.
"Musieliśmy być na bardzo wysokim poziomie. Zostaliśmy zepchnięci do granic przez bardzo dobrą drużynę."
Trener Wrexham Phil Parkinson, który poprowadził swój zespół do trzech kolejnych awansów, stwierdził, że mogą czerpać "dużo serca" z tego występu.
"Pokazaliśmy wiele dobrych aspektów naszej gry i rozegraliśmy świetny futbol," powiedział w rozmowie z BBC. "Nie przyszliśmy tu tylko po to, by zatrzymać Chelsea, wierzymy, że potrafimy grać."
Wrexham teraz skupi się na walce o czwarty z rzędu awans, tym razem do Premier League.
W pierwszym meczu Pucharu Anglii tego dnia Eberechi Eze walnął zwycięską bramkę, gdy mocno zmieniony Arsenal wywalczył wygraną nad Mansfield.
Noni Madueke dał 14-krotnym zwycięzcom Pucharu Anglii prowadzenie nad walczącymi o utrzymanie w League One tuż przed przerwą, tylko po to, by rezerwowy Will Evans wyrównał wkrótce po zmianie stron.
Angielski napastnik Eze huknął w połowie drugiej połowy, przywracając prowadzenie Arsenalowi, kilka minut po wejściu na boisko za sprawą trenera Mikela Artety.
jw