Manchester United pokonuje Aston Villę i umacnia szanse na czwórkę
Manchester United wzmocnił swoje wysiłki na rzecz awansu do Ligi Mistrzów dzięki ważnemu zwycięstwu 3-1 nad rywalami z czołówki Aston Villą w niedzielę.
Zespół Michaela Carricka objął prowadzenie za sprawą bramki Casemiro w drugiej połowie na Old Trafford zanim Ross Barkley wyrównał dla Villi.
United zakończył mecz mocno z golami Matheusa Cunhy i Benjamina Sesko w końcowych minutach co przypieczętowało siódme zwycięstwo Carricka w dziewięciu spotkaniach odkąd objął stanowisko tymczasowego trenera.
Zajmując trzecie miejsce w Premier League United ma trzy punkty przewagi nad czwartą Villą w wyścigu o Ligę Mistrzów poprzez miejsce w czołowej czwórce.
Współwłaściciel United Jim Ratcliffe w tym tygodniu pochwalił pracę Carricka jako doskonałą ale nie zdecydował się na długoterminowy kontrakt z byłą gwiazdą Old Trafford.
Tymczasem Carrick buduje solidny argument za stałym zatrudnieniem po ustabilizowaniu United po zwolnieniu Rubena Amorima.
Najnowsze zwycięstwo United przyszło po 11-dniowej przerwie od pierwszej porażki w jego erze z Newcastle a Carrick świętował z tanecznym krokiem na linii bocznej po golu Sesko który zapewnił punkty.
Chwiejna Villa przegrała ostatnie trzy mecze ligowe i ma tylko jedno zwycięstwo w siedmiu spotkaniach Premier League co pozostawia ich trzy punkty nad piątym Chelsea z ośmioma meczami przed końcem w walce o miejsca europejskie.
Po ospałej pierwszej połowie United w końcu otworzył obronę Villi w 53 minucie.
Mocny strzał Bryana Mbeumo został wybroniony przez Emiliano Martineza co dało rzut rożny prowadzący do gola.
Bruno Fernandes zakręcił piłkę z rożnego przy bliższy słupek a Casemiro idealnie się wstrzelił głową mijając Martineza co dało mu bramkę w lidze w tym sezonie.
Z Casemiro prawdopodobnie opuszczającym klub po wygaśnięciu kontraktu na koniec sezonu kibice United zaśpiewali dla brazylijskiego pomocnika chwyty o jeden rok dłużej.
United stracił koncentrację i oddał prowadzenie w 64 minucie.
W swoim pierwszym występie w Premier League od 14 miesięcy Barkley huknął świetny strzał obok Senne Lammensa z 12 jardów po tym jak United nie poradził sobie z wybijaniem zagrożenia.
Król asyst Fernandes
Ale Cunha trafił w 71 minucie zapewniając że zespół Carricka nie zapłaci za potknięcie.
Wybiegając na genialne podanie Fernandesa w pole karne Villi brazylijski napastnik wpakował piłkę do dalszego rogu.
To była 16 asysta Fernandesa w Premier League w tym sezonie co przebiło poprzedni rekord klubu Davida Beckhama z 15 w sezonie 1999-2000.
Ma 100 asyst dla United we wszystkich rozgrywkach od transferu ze Sportingu Lizbona w 2020.
Sesko wszedł z ławki by pokazać Carrickowi po tym jak stracił miejsce w składzie słoweński napastnik trafił z odbitej piłki w 81 minucie.
Nottingham Forest wydostał się ze strefy spadkowej po remisie 0-0 z Fulham na City Ground.
Nadal czekając na pierwsze zwycięstwo pod wodzą Vitora Pereiry Forest na czwartym od końca z czterema trenerami w tym sezonie jest powyżej trzeciego od końca West Hamu na różnicy bramek.
Dziesięcioosobowy Leeds utrzymał remis 0-0 na wyjeździe z Crystal Palace mimo nie trafionego karnego Dominica Calverta-Lewina i dziwnego czerwony kartki dla Gabriela Gudmundssona.
Calvert-Lewin chybił z rzutu karnego po rękach Willa Hughesa zanim Gudmundsson został odesłany tuż przed przerwą.
Gudmundsson miał już żółtą kartkę gdy popełnił kolejny faul na Ismaili Sarze co sędzia Thomas Bramall uznał za warte upomnienia.
Bramall zapomniał o pierwszej kartce zanim usłyszał w słuchawce by pokazać czerwoną.
Później w niedzielę zmagający się z problemami Tottenham jedzie do Liverpoolu z tylko różnicą bramek trzymającą ich poza strefą spadkową.
Tymczasowy trener Tottenhamu Igor Tudor przegrał wszystkie cztery mecze od zastąpienia zwolnionego Thomasa Franka.
W poważnym niebezpieczeństwie spadku do drugiej ligi po raz pierwszy od 1977-78 Tottenham nie wygrał w ostatnich 11 meczach ligowych przegrywając pięć z rzędu.
Doświadczyli upokarzającej porażki 5-2 z Atletico Madryt w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów w środku tygodnia.
Szóste miejsce Liverpool awansowałby na czwarte wygrywając co pogrążyłoby Tottenham głębiej w bagnie spadkowym.