Lyon wciąż rządzi w Europie. Pina z Barcelony z szacunkiem o rywalkach przed finałem

Lyon wciąż rządzi w Europie. Pina z Barcelony z szacunkiem o rywalkach przed finałem

Jak wyobrażasz sobie finał i czy masz już zaplanowaną celebrację po ewentualnym golu?

Pina: „Uważam, że w takim meczu, jeśli zdobędę bramkę, celebracja przyjdzie naturalnie. Najważniejsze to dobrze rozpocząć spotkanie, żeby zespół był w dobrej dyspozycji i żebyśmy grali swoją piłkę, jak zawsze powtarzam. Na pewno będzie to trudny pojedynek, ale piękny do oglądania.”

Przeżywasz jeden z najlepszych momentów kariery. Jak postrzegasz ten finał Ligi Mistrzyń – spodziewasz się wyjść w podstawowym składzie, czy wejść z ławki około 60. minuty, żeby zmienić losy meczu?

„Mam nadzieję, że kiedy wejdę na boisko, będzie to moment, w którym drużyna mnie potrzebuje. Jeśli od początku – świetnie, jeśli jako rezerwowa w drugiej połowie – też nie ma problemu. Postaram się być w najlepszej formie, jak powiedziałeś, aby pomóc zespołowi w każdej sytuacji na murawie.”

Wspomniałaś, że mecz będzie skomplikowany. Gdzie widzisz największe trudności, zwłaszcza że Jonathan również doskonale zna drużynę? Co będzie największym wyzwaniem w starciu z tym Lyonem?

„Myślę, że musimy zachować spokój przy piłce, grać swoje i nie dać się wciągnąć w grę na wysokiej prędkości, w obie strony, bo to by im odpowiadało – mają bardzo fizyczne i szybkie zawodniczki. Kluczem jest kontrolować grę przez cały czas, starać się atakować i jak najdłużej utrzymywać się przy piłce.”

Kilka lat temu, gdy mierzyłaś się z OL Lyon, mówiłaś: „Wow, to będzie trudne”. Czy teraz może być odwrotnie, a dzięki waszej ciężkiej pracy i dobrym występom to one mówią: „Och, musimy grać z Barceloną”?

„Uważam, że obie drużyny są świetne. W końcu, żeby dotrzeć do finału Ligi Mistrzyń, trzeba przejść przez wiele trudnych spotkań przez cały rok. One miały bardzo dobry sezon, my również. Na razie to one wciąż są królowymi Europy, więc myślę, że będą dla nas wymagającym rywalem. My pokonałyśmy je w finale, więc wyobrażam sobie, że one też o tym myślą. Mam nadzieję, że będzie to wspaniały mecz i że wszyscy będą się nim cieszyć.”

Po świętowaniu mistrzostwa ligi Pere Romeu podkreślił, że twoja wartość dla drużyny wykracza poza zdobywanie bramek. Wiemy, że lubisz strzelać, ale jak to jest, gdy trener tak bardzo ufa twojej ogólnej grze?

„Okazywał mi to przez cały sezon, bo niezależnie od tego, czy zdobywałam gole, czy nie, grałam dużo. Dał mi to odczuć poprzez częste rozmowy. Jestem więc spokojna i zadowolona z tego zaufania. W sobotnim meczu, cokolwiek się wydarzy, jak mówiłam, będę w stu procentach gotowa.”

Brałaś już udział w wielu finałach. Co zmieniło się w tobie od początków do teraz? Jak podchodzisz do tego finału inaczej?

„To prawda, że wcześniej byłam w składzie, ale nie grałam dużo, albo wchodziłam na ostatnie pięć minut. Teraz gram więcej i czuję się spokojniejsza w tym sensie. I jak zawsze mówię, najważniejsze to być gotową w odpowiednim momencie i dać z siebie wszystko, by pomóc drużynie.”

Jakie masz wspomnienia związane z Jonatanem Giraldezem jako trenerem i czym różni się od Pere Romeu?

„Uważam, że to całkowicie różni trenerzy pod względem osobowości, ale jeśli chodzi o futbol, obaj uwielbiają mieć piłkę: styl Barcelony w obu przypadkach jest bardzo dobry. Jonatan dał mi więcej minut w Barcelonie, chociaż później grałam mniej. Dobrze się dogadujemy i tyle.”

Czy w tym tygodniu, gdy finał się zbliża, powtarzacie sobie jakieś konkretne hasło?

„Żeby być w stu procentach, ciężko trenować i dopilnować, aby podczas analizy wideo i wszystkiego, co robimy na boisku, dać z siebie maksimum, tak żeby być w jak najlepszej formie w wielkim dniu.”

Z zewnątrz wydajecie się bardzo zgraną grupą. Jaki jest sekret tego szatni i jak ważna jest ta spójność przed tak wielkim meczem?

„Myślę, że posiadanie wielu młodych zawodniczek wnosi mnóstwo radości przed treningami i meczami, a bardziej doświadczone utrzymują nas w skupieniu, zwłaszcza w ważnych momentach. Ta drużyna ma świetny flow, cieszy się tym, co robi, i to jest bardzo istotne. Uważam też, że niezależnie od tego, kto gra, wszyscy są szczęśliwi, bo czują się częścią grupy. To niezbędne, żeby dotrwać do końca sezonu. I cokolwiek się wydarzy w sobotę, wiemy, że jesteśmy zespołem i niezależnie od tego, kto gra, musimy wygrać, bez względu na wszystko.”

Kiedy mecz się zacina, co przychodzi do głowy zawodniczce takiej jak ty?

„Dla mnie chodzi o kontynuowanie tego, co zawsze robię: próbować dostać piłkę, być trochę agresywną, zwłaszcza w okolicach pola karnego, i strzelać jak najczęściej.”