Levante zaskakuje Celta Vigo w meczu z pięcioma golami i wychodzi ze strefy spadkowej LaLigi

Levante zaskakuje Celta Vigo w meczu z pięcioma golami i wychodzi ze strefy spadkowej LaLigi

Zespół Claudio Giráldez dążył do zwiększenia presji na Real Betis w rywalizacji o piątą pozycję, mierzył się bowiem z Levante zagrożonym spadkiem, które w ostatnich miesiącach borykało się z ciężką sytuacją na wyjazdach.

Gospodarze zaczęli dynamicznie i wypracowali pierwszą okazję, gdy Mathew Ryan wybronił strzał Fer Lopesa po atrakcyjnej, płynnej akcji.

Ale Australijczyk nie zdołał powstrzymać Ferrana Jutgli przed otwarciem wyniku w piątej minucie, ponieważ napastnik Celty wślizgnął się do pola karnego i precyzyjnym uderzeniem prawą nogą skierował piłkę do dolnego rogu bramki.

To trafienie pogłębiło problemy walenckiego zespołu w elicie, lecz oni zareagowali pozytywnie na ten wczesny cios.

Kareem Tunde chybił obok bliższego słupka po dośrodkowaniu Pablo Martineza, a Ionut Radu musiał interweniować, by odbić głowę Kervina Arriagi skierowaną w dół.

Drużyna Luisa Castro doczekała się nagrody za ofensywną postawę w 43 minucie, gdy Kervin Arriaga uderzył z dystansu, a Radu fatalnie oszacował tor lotu piłki i odbił ją do własnej siatki.

Honduranin pragnął zadać więcej bólu przed przerwą, próbując kolejnego strzału z oddali, który minimalnie minął słupek.

Jednak optymizm wśród gości szybko prysł, zaledwie trzy minuty po wznowieniu gry, bo Jutgla zdobył drugą bramkę, kończąc pierwszy raz do siatki po centrze Javiego Ruedy przy dalszym słupku.

Levante nie zamierzało jednak poddawać się bez walki i szybko wyrównało dzięki genialnemu strzałowi Adriana Deli z odległości, co oszołomiło Galicjan.

Sytuacja gospodarzy pogorszyła się jeszcze bardziej po sześciu minutach, gdy Roger Brugue niepilnowany strzelił głową z rożnego Jon Olasagastiego w obrębie szesnastki, dając Los Azulgranas sensacyjnego prowadzenia 3-2.

Brugue miał szansę pogłębić frustrację Celty, ale jego lewonożny strzał odbił się od poprzeczki.

Te trzy kluczowe punkty pozwalają ekipie Castro opuścić dolną trójkę, po pierwszym wygranym meczu ligowym na wyjeździe od stycznia. Kończy to też passę pięciu spotkań bez zwycięstwa z Celtą, której słaba gra u siebie znów dała o sobie znać.

Zwycięstwo Betisu nad Elche dzisiejszego wieczoru matematycznie przekreśliłoby szanse na grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, ale ich solidne wyniki poza domem utrzymują realną perspektywę kwalifikacji do Ligi Europy.