Legenda fidżyjskiego futbolu wraca do ojczyzny, by dowodzić pierwszym profesjonalnym klubem
Roy Krishna nie zraża się upałem. "W PNG będzie jeszcze goręcej", żartuje 38-letni napastnik z boku boiska treningowego, mając na myśli mecze w Papui-Nowej Gwinei.
Mimo to wilgotny poranny trening sprawia, że zawodnicy Bula FC obficie się pocą na bazie klubu w Ba, miasteczku na głównej wyspie Fidżi, w północnej strefie przybrzeżnej słynącej z plantacji trzciny cukrowej.
To właśnie tutaj największy piłkarz w historii kraju pragnie przekazać lekcje z niezwykłej kariery.
Wejście do profesjonalnego futbolu było "bardzo trudne", mówi kapitan Bula FC.
Podpisał pierwszy kontrakt w wieku 26 lat, przechodząc w 2014 roku do Wellington Phoenix w Nowej Zelandii, by grać w australijskiej A-Lidze.
Samo to osiągnięcie było godne podziwu dla gracza z Fidżi, futbolowej karzełki, którą Krishna opuścił lata wcześniej, by grać półprofesjonalnie.
Jego 51 bramek w nieco ponad 120 występach dla Phoenix, w tym tytuł króla strzelców i nagroda dla najlepszego gracza ligi, zapewniły mu miejsce w folklorze pacyficznego futbolu.
Nie odchodź
Powrót do domu wydawał się mało prawdopodobny. Ale po sześciu latach w Indiach, gdzie zdobył tytuł mistrza najwyższej klasy rozgrywkowej i trzykrotnie był współliderem klasyfikacji strzelców, Krishna chciał spędzać więcej czasu z córką na Fidżi.
"Ma dopiero cztery lata, a teraz naprawdę ze mną rozmawia: 'Nie jedź, zostań, dokąd idziesz?'", mówi.
Pomaga to, że Fidżi ma teraz pierwszy profesjonalny klub, który wystartował kilka miesięcy temu.
Bula FC, gdzie żona Krishny pełni funkcję starszego menedżera, ogłosiła jego podpisanie umowy w grudniu, na potrzeby debiutanckiego sezonu Pro Ligi Konfederacji Piłki Nożnej Oceanii.
Wspierana przez FIFA rywalizacja ma pomóc graczom z krajów takich jak Vanuatu, Wyspy Salomona czy Tahiti w budowaniu karier na międzynarodowym poziomie.
Krishna musiał ustalić standardy dla drużyny złożonej głównie z zawodników, którzy nigdy nie trenuowali na pełen etat.
"Chciałem im powiedzieć, że futbol to nie tylko boisko, to także życie poza nim. Jak o siebie dbać, sen, dieta, co jeść, z kim się spotykać", wyjaśnia.
"Tutaj myślisz, że możesz pić kawę i imprezować całą noc, a potem w poniedziałek przyjść na trening", mówi, odnosząc się do łagodnie odurzającego napoju z korzenia tradycyjnego w południowym Pacyfiku.
"To tak nie działa."
Uśmiechaj się
Główny trener Stephane Auvray, lat 44, przyznaje, że niektórzy byli "trochę nieświadomi i naiwni" co do wymagań.
"Robimy wiele przerw (podczas treningu), co daje nam czas, by... upewnić się, że gracze potrzebujący wskazówek je otrzymują", mówi Auvray.
Jednym z tych, którzy korzystają z rad najbardziej utytułowanego gracza Fidżi, jest 16-letni Maikah Dau, cichy, ale utalentowany pomocnik, którego ojciec grał z Krishną w reprezentacji.
Dau, najmłodszy w zespole, mówi, że Krishna dał mu mnóstwo zachęty.
"W pierwszym meczu powiedział mi, żebym wyszedł i się uśmiechnął, i po prostu robił to, co umiem", relacjonuje.
Krishna podkreśla, że zawodnicy mają świetną szansę na wejście "w system" profesjonalnego futbolu i "nie tylko granie w Oceanii, ale wyjazd za granicę, do Azji, Europy i realizację marzeń".
"Wszystko jest możliwe", dodaje, wspominając własne dzieciństwo w wiejskiej społeczności rolnej w Labasa, na drugiej co do wielkości wyspie Fidżi.
"Nie ma znaczenia, gdzie mieszkasz, na wyspie czy w interiorze, bez internetu czy czegokolwiek... rozczaruje cię to tylko, jeśli nie będziesz na to pracował."
Krishna zdaje sobie sprawę, że wchodzi w ostatnie lata kariery, choć fizycznie zachowuje tę samą muskularną budowę i niski środek ciężkości, które czynią go solidnym, ale zwinnym napastnikiem.
Jego rada dla młodszych kolegów, którzy smakują profesjonalny futbol po raz pierwszy, jest prosta. "Chcę, by ci młodzi chłopcy cieszyli się każdą chwilą", mówi.