Kosowo na progu debiutu w finale Mistrzostw Świata lecz Turcja stanowi przeszkodę w decydującym barażu

Kosowo na progu debiutu w finale Mistrzostw Świata lecz Turcja stanowi przeszkodę w decydującym barażu

Dzisiaj Kosowo jest bliske zdobycia miejsca w finałach Mistrzostw Świata po raz pierwszy co mogłoby oznaczać przełomowy moment sportowy dla najmłodszego państwa w Europie.

Kosowo które ogłosiło niepodległość od Serbii w 2008 roku i otrzymało zgodę na участие w międzynarodowym futbolu dopiero w 2016 roku zmierzy się z Turcją w finale barażu we wtorek po emocjonującym triumfie 4-3 nad Słowacją w poprzednim tygodniu. Zwycięzca uda się do Ameryki Północnej na turniej który wystartuje w czerwcu.

"Udział Kosowa w turnieju w Ameryce byłby wydarzeniem historycznym naprawdę epokowym" stwierdził Eroll Salihu były sekretarz generalny kosowskiej federacji. "To urzeczywistnienie marzenia dla całych pokoleń grających na błotnistych boiskach i łąkach by bronić honoru i pasji do sportu" dodał.

Kosowo z populacją liczącą 1.6 miliona mieszkańców poniosło dziewięć porażek w dziesięciu spotkaniach podczas pierwszej kampanii kwalifikacyjnej do Mundialu w 2018 roku.

Pojawiły się jednak obiecujące rezultaty gdy federacja rozpoczęła pozyskiwanie zawodników spośród diaspory. W obecnej edycji zespół pokonał Szwecję i Słowenię co zapewniło mu awans do playoffów kwalifikacyjnych.

Każde starcie reprezentacji Kosowa traktowane jest jako sukces dla narodu naznaczonego wojną bo walka o niepodległość zakończona interwencją lotniczą NATO w 1999 roku pochłonęła ponad 13 000 istnień.

"Tutaj ludzie doznali wielu cierpień każdy z nas utracił bliskich członków rodziny" wyznał Samir Ujkani pierwszy kapitan i bramkarz Kosowa który jako dziecko osiedlił się w Belgii. "Mamy obowiązek powrócić i reprezentować naszą ojczyznę" podkreślił.

W międzyczasie w Kosowie narasta atmosfera podekscytowania a narodowy stadion pomieści ledwie 12 500 kibiców co stanowi jedną piątą pojemności wielu stadionów Mundialu.

Bilety na wtorkowe spotkanie rozeszły się w kilka chwil a obecnie na czarnym rynku osiągają ceny nawet dwudziokrotnie wyższe. W miejscowościach zamontowane zostaną olbrzymie ekrany na centralnych placach dla fanów niezdolnych do obecności na trybunach.

Gdyby tego nie wystarczało motywacji rząd Kosowa zagwarantował premię w postaci jednego miliona euro w razie zwycięstwa.