Karny Wooda decyduje o losach gdy Forest ogra Aston Villę w pierwszym starciu półfinału
W konfrontacji dwóch byłych europejskich potentatów toczących zacięte początkowe akcje w pierwszym od 2009 roku w pełni angielskim półfinale na arenie międzynarodowej wydawało się że inauguracyjny pojedynek przebiegnie w ostrożnym tempie.
Tymczasem szybkie interwencje Stefana Ortegi po próbach Youriego Tielemansa i Morgana Rogersa w połączeniu z kilkoma obiecującymi akcjami Forest podważyły te przypuszczenia mniej więcej w połowie pierwszej połowy.
Wyraz twarzy Emiliano Martineza jasno wyraził ulgę gdy z wielkim trudem zatrzymał strzał z bliska Igora Jesusa tuż przed linią bramkową co pozwoliło jego ekipie uniknąć pierwszego gola straconego w pięciu wyjazdowych spotkaniach UEL.
To podsumowywało w zasadzie wydarzenia pierwszej odsłony jednak po przerwie obie strony nabrały świeżych nadziei a lekkie dotknięcie piłki przez Ollie Watkinsa w kierunku bramki nie sprawiło problemu dobrze ustawionemu Ortedze.
Po tym nastąpił okres mniejszej aktywności na boisku dlatego zaskoczeniem było gdy sędzia Joao Pinheiro otrzymał sygnał z VAR i podyktował rzut karny po tym jak Omari Hutchinson odbił piłkę od linii bocznej prosto w wyciągniętą rękę Lucasa Digne.
Chris Wood zachował pełen spokój pakując piłkę w górny lewy róg z punktu karnego co pozwoliło mu na gola w dwóch kolejnych spotkaniach po raz pierwszy od powrotu po urazie.
Oczekiwany zryw ze strony przyjezdnych po stracie gola nie nastąpił a Forest spokojnie dowiozło wygraną pojawiając się w lepszej sytuacji do podwyższenia rezultatu.
Z perspektywą miejsca w czołowej piątce Premier League Unai Emery prawdopodobnie dokona zmian w składzie w nadchodzący weekend gdzie w rewanżu będzie potrzebował solidnego występu by awansować z kolejnego szóstego z rzędu półfinału UEL w roli trenera.
Forest z pewnością cieszy się z tej wąskiej przewagi którą zapewne wykorzysta biorąc pod uwagę że nie odniosło wyjazdowego zwycięstwa nad Villans od 1994 roku.