James Maddison twierdzi ze sedziowie boj sie podejmowac decyzji po kontrowersyjnym braku karnego dla Tottenhamu
29letni zawodnik wrocil po dlugiej przerwie w meczu z Leeds i uwazal ze prawie od razu wplynal na wynik w czasie doliczonym.
Maddison padl w polu karnym Leeds po starciu z Lukasem Nmecha ale sedzia Jarred Gillett odrzucil jego prosbe.
System VAR przyjrzal sie sprawie dokladnie ale po analizie postanowili utrzymac decyzje z boiska i mecz skonczyl sie remisem 1 do 1.
Maddison opublikowal teraz post na Instagramie by wyjasnic sprawe decyzji mowiac: Dla wyjasnienia maly dotyk pilki ktory zmienil jej kierunek pochodzi z zewnetrznej czesci mojej prawej stopy a nie od Nmecha i powiedzialem to sedziemu ale sprawdzanie trwalo tylko okolo 20 sekund.
Sedziowie sa teraz zdebilizowani podejmowaniem decyzji na boisku z powodu VAR. Walczymy dalej. COYS.