Wybrzeże Kości Słoniowej imponująco pokonuje Koreę Południową w jednostronnym meczu towarzyskim
Pierwszą poważną okazję w spotkaniu mieli Koreańczycy, gdy po 12 minutach strzał Hee-Chana Hwanga z krawędzi pola karnego przeleciał tuż nad poprzeczką. Siedem minut później Hyeon Gyu-Oh trafił wewnętrzną stroną słupka, posyłając piłkę prawą nogą.
Korea Południowa nie zdołała wykorzystać tych wczesnych okazji i straciła gola tuż po upływie pół godziny gry, gdy Martial Godo podał do Evanna Guessanda, a ten z wąskiego kąta wpakował piłkę do samego narożnika bramki.
Jo Hyeon-Woo musiał być czujny, by obronić mocny strzał głową Emmanuela Agbadou wkrótce potem, zanim ta sama poprzeczka, która wcześniej przeszkodziła Oh, tym razem zablokowała próbę Seola Young-Woo.
To wróciło jak bumerang przeciwko drużynie Hionga Myung-Bo, bo w doliczonym czasie pierwszej połowy Simon Adingra minął obrońcę i mocno uderzył w dolny róg bramki, podwajając przewagę Les Elephants do przerwy.
We wczesnej fazie drugiej połowy Jean Michael Seri posłał curl z dystansu tuż obok słupka, gdy zespół Emerse Fae dążył do powiększenia swojej zaliczki.
Trzeci gol padł nieco po godzinie gry, gdy słaba obrona przed bramką pozwoliła Godo dobić strzał po dobrej interwencji Jo, który sparował początkowy strzał Guessanda.
Niesamowite, że konstrukcja bramki po raz trzeci zatrzymała Koreańczyków, gdy strzał rezerwowego Lee Kang-Ina odbił się od podstawy słupka.
Czwarty gol dla Afrykańczyków był może nieco zbyt surowy dla Tygrysów, ale padł z ostatniego kopnięcia meczu, gdy Wilfried Singo z półobrotu wpakował piłkę do siatki.
To nagłe zakończyło serię trzech zwycięstw bez straty gola przez Koreę Południową, podczas gdy Wybrzeże Kości Słoniowej odniosło podnoszące na duchu zwycięstwo.