Harry Kane optymistycznie nastawiony na awans Bayernu Monachium do finału Ligi Mistrzów mimo klęski z PSG

Harry Kane optymistycznie nastawiony na awans Bayernu Monachium do finału Ligi Mistrzów mimo klęski z PSG

Bawarczycy wydawali się pokonani, gdy Francuzi strzelili dwa gole w ciągu dwóch minut na początku drugiej połowy, prowadząc 5-2.

Bayern jednak odrobił straty dzięki trafieniom Dayota Upamecano i Luisa Diaza w odstępie trzech minut, zmniejszając różnicę do 5-4 i znacznie poprawiając szanse na odwrócenie losów dwumeczu za tydzień w Monachium.

Atletico Madryt zmierzy się z Arsenalem w drugim półfinale w środę.

"To kwestia wykorzystania okazji w przyszłym tygodniu", stwierdził Kane, który dał gościom prowadzenie z rzutu karnego w 17. minucie. "Dzisiaj mieliśmy wiele takich momentów, i prawdopodobnie podobnie będzie za tydzień. Gra u siebie z wsparciem kibiców powinna nam pomóc przekroczyć linię mety."

"Ogólnie mieliśmy sytuacje, w których mogliśmy wcześniej rozstrzygnąć mecz. Jesteśmy dumni, że wróciliśmy do wyniku 5-4, bo na wyjeździe po 5-2 byłoby to naprawdę trudne miejsce. Ale walczyliśmy i jesteśmy jeszcze w grze."

Kane, jako pierwszy Anglik strzelający w sześciu kolejnych meczach Ligi Mistrzów, ma już 13 goli w tych rozgrywkach w tym sezonie.

Mecz ten przejdzie do historii jako najwyżej punktujący półfinałowy pojedynek w Lidze Mistrzów.

"Mieliśmy okazje, w których mogliśmy być skuteczniejsi w ostatniej podaniu lub wykończeniu akcji", powiedział Kane. "Czułem, że z każdą minutą graliśmy coraz lepiej, zwłaszcza gdy oni zaczęli męczyć się pod koniec. Musimy utrzymać tę samą intensywność. Za tydzień będziemy potrzebować jeszcze więcej takiej gry."

"Widzieliśmy dzisiaj dwa zespoły na najwyższym poziomie, szczególnie w ofensywie i kontratakach, z dużą prędkością i intensywnością w pojedynkach jeden na jeden. Dwa czołowe kluby idące łeb w łeb", ocenił kapitan reprezentacji Anglii.