Haaland i norweski trener Solbakken na finale Pucharu Stanleya: 'Niesamowita atmosfera'
Kilku piłkarzy norweskiej kadry narodowej wraz z selekcjonerem Stale Solbakkenem niespodziewanie wybrało się na piąty mecz finału Pucharu Stanleya w Raleigh w Karolinie Północnej, który odbył się w piątek rano czasu CET.
„Bez piłkarza, którego nazwisko jest bardziej znane niż nazwisko kierownika ds. materiałów, takie wyjście byłoby praktycznie niemożliwe” – stwierdził Stale Solbakken w rozmowie z nrk.no, pytany o kulisy wizyty.
Do Solbakkena dołączyli także Erling Braut Haaland, Sander Berge, Jorgen Strand Larsen oraz Leo Skiri Ostigaard. Wszyscy udali się z Greensboro, w którym przebywa norweska reprezentacja, do stolicy Karoliny Północnej, Raleigh, gdzie odbywało się spotkanie.
Lodowisko w Karolinie Północnej pomieściło 18 700 kibiców i określane jest mianem „najgłośniejszej hali w NHL”.
„Znam Thoresena seniora i juniora (Pettera, menedżera norweskiej kadry, oraz Patricka, dyrektora sportowego) i korespondowałem z nimi w drodze. Dostałem taktyczne wskazówki, na co zwracać uwagę. Ale nie sądzę, żeby mi to pomogło” – powiedział ze śmiechem Solbakken.
„Atmosfera była dla mnie najlepszym elementem, była niesamowita” – dodał.
Norweska kadra planuje treningi w Greensboro do początku przyszłego tygodnia. Później przeniesie się do Foxborough w Massachusetts, gdzie w środę wieczorem rozegra pierwsze spotkanie z Irakiem.
Wcześniej selekcjoner Stale Solbakken podkreślił, że piłkarze podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych cieszą się „wolnością połączoną z odpowiedzialnością”.