Frank opowiada o cierpieniach Spurs w kryzysie

Frank opowiada o cierpieniach Spurs w kryzysie

Trener Tottenhamu Thomas Frank stwierdził że fatalna passa klubu boli bardzo mocno po tym jak ponieśli porażkę 2 do 1 z walczącym o utrzymanie West Hamem w sobotę.

Spurs wygrali tylko dwa z jedenastu meczów Premier League na stadionie Tottenham Hotspur w tym sezonie i zajmują 14 miejsce w tabeli.

Kibice obrócili się przeciwko zmęczonemu Frankowi i skandowali że zostanie zwolniony rano po tym jak Callum Wilson strzelił zwycięską bramkę w doliczonym czasie dla Hammersów.

Zespół Nuno Espirito Santo przyjechał na północ Londynu bez zwycięstwa w Premier League od początku listopada ale prowadzili zasłużenie do przerwy dzięki bramce Crysencio Summervillego w 15 minucie.

Głowa Cristiana Romero dała nadzieję gospodarzom ale Wilson wepchnął piłkę do siatki po rzucie rożnym w trzeciej minucie doliczonego czasu co przypieczętowało ósmą porażkę Spurs w 14 meczach we wszystkich rozgrywkach.

To trudne do przyjęcia boli mocno powiedział Frank dla Sky Sports. Chłopcy dali z siebie wszystko a to znak że drużyna walczy i robi co może by wygrać.

Trzeba przyznać że jeśli miał być zwycięzca w drugiej połowie to powinien to być my.

Sposób w jaki wróciliśmy do gry podobnie jak w meczu z Bournemouth oba przegraliśmy w ostatniej minucie. To emocjonalnie trudne dla zawodników dla mnie dla klubu dla kibiców dla wszystkich.

Dopuściliśmy do gola po zablokowanym strzale i rożnym w ostatniej minucie z czym powinniśmy sobie poradzić lepiej.

Spurs którzy poprawili się w drugiej połowie zapłacili za to że nie wykorzystali w pełni swojej przewagi i niezadowolenie wśród kibiców na własnym stadionie było widoczne po ostatnim gwizdku.

To ciężkie czasy jedyne co możemy zrobić to iść naprzód powiedział były trener Brentfordu Frank. Musimy grać dalej.

Ale możemy być rozczarowani i przygnębieni emocjonalnie tylko przez 24 godziny potem wracamy do gry we wtorek.

Spurs podejmą Borussię Dortmund w Lidze Mistrzów we wtorek przed wyjazdem do Burnley w następny weekend.

Klub wygrał Ligę Europy w zeszłym sezonie pod wodzą byłego trenera Ange Postecoglou ale skończył na wstydliwym 17 miejscu w lidze.