Fiorentina odrabia straty i ponownie pokonuje Rakow, awansując w Lidze Konferencji
W wyrównanym dwumeczu obie drużyny miały szanse na gola już na początku spotkania. Strzał Moise Keana na bramkę został dobrze zablokowany przez Stratos Svarnasa, a Oskar Repka z volleya z pola karnego posłał piłkę nad poprzeczką.
Kean niedługo potem oddał pierwszy celny strzał w meczu, ale jego volley nie był czysty i Oliwier Zych bez problemu złapał piłkę.
Bramkarz musiał jednak pokazać klasę, by w doliczonym czasie pierwszej połowy odbić próbę Nicolo Fagioli.
Mimo przewagi Fiorentiny, to oni szybko znaleźli się w tyle po przerwie Ivi podał do Karola Struskiego, który sprytnie umieścił piłkę przy słupku obok Olivera Christensena.
Zmotywowani nagłym ciosem, gracze La Violi nacierali, by odzyskać prowadzenie w dwumeczu, a Fabiano Parisi, który otworzył wynik w wygranym 4-1 meczu z Cremonese w poniedziałek w serii A, zmusił Zyicha do obrony mocnego strzału.
Też strzelec w tym spotkaniu, Roberto Piccoli, uderzył głową z bliska w słupek.
Fiorentina wkrótce wyrównała po groźnych akcjach dzięki Cher Ndourowi, który przyjął podanie od Piccolego i z wielką pomocą rykoszetu zobaczył, jak jego strzał wpada do siatki.
Parisi prawie przypieczętował zwycięstwo wieczorem, ale jego strzał z dystansu minął bramkę o włos.
Rakow zawdzięcza Zychowi utrzymanie remisu w końcówce, bo Fagioli wymusił dobrą interwencję bramkarza.
W rzadkiej kontrze gospodarzy improwizowanych, w finale pojawił się zwrot, bo sędzia nie podyktował karnego za symulację w polu karnym, a kolejny apel o rękę został odrzucony.
Było dramatycznie dla Fiorentiny, ale po fazie obrony wykorzystali fakt, że Zych wyszedł na długie wznowienie, a Marin Pongracic strzelił z własnej połowy do pustej bramki, pieczętując trzecie z rzędu zwycięstwo we wszystkich rozgrywkach.
Gracze La Violi podtrzymali szanse na trzeci finał UECL, podczas gdy Rakow żałuje zmarnowanej okazji na pierwsze ćwierćfinały w tych zawodach po czwartej porażce z włoskimi rywalami w bezpośrednich starciach.