Eze i Gyokeres rozgromili Spurs, wspomagając ambicje Arsenalu w walce o tytuł
Pomocnik Arsenalu Eberechi Eze ponownie dokuczył Tottenhamowi, zdobywając dwa gole, co ożywiło szanse liderów Premier League na mistrzostwo w przekonującym zwycięstwie 4-1 nad rywalami z północnego Londynu w niedzielę.
Zespół Mikela Artety przerwał niekorzystną serię dwóch meczów bez wygranej i powiększył przewagę nad drugim Manchesterem City do pięciu punktów dzięki kluczowej roli Eze oraz dwóm trafieniom Viktora Gyokeresa.
Odrzucając możliwość transferu do Tottenhamu latem, Eze prezentuje swoje najlepsze akcje w barwach Arsenalu właśnie przeciwko dawnym zainteresowanym.
27-letni reprezentant Anglii strzelił hat-tricka, gdy Arsenal rozbił Tottenham 4-1 w listopadzie, a Arteta mimo ostatnich słabych występów przywrócił go do pierwszego składu na rewanż.
Odebrał Artecie zaufanie, notując pierwsze bramki od potrójnego występu przeciwko Tottenhamowi i kończąc suchą passę trwającą 18 spotkań.
Eze wyprowadził Arsenal na prowadzenie w pierwszej połowie na stadionie Tottenham Hotspur, zanim Randal Kolo Muani natychmiast wyrównał.
Gyokeres uspokoił nerwy Arsenalu tuż po przerwie, Eze dołożył trzeciego gola, a Gyokeres przypieczętował cenne zwycięstwo.
Po trudnym debiutanckim sezonie po przenosinach ze Sporting Lizbona, trafienia Gyokeresa były równie oczyszczające dla szwedzkiego napastnika jak dla Eze.
Ich drogi do odkupienia nadeszły w idealnym momencie, gdy pogoń Arsenalu za tytułem zboczyła z toru.
Kanonierzy prowadzili z dominującą przewagą w dążeniu do pierwszego angielskiego mistrzostwa od 2004 roku, ale zmarnowane prowadzenia w remisach z Brentford i Wolves w dwóch poprzednich kolejkach tchnęły nowe życie w walkę o prymat.
Zwycięstwo Manchesteru City 2-1 nad Newcastle w sobotę zmniejszyło stratę do Arsenalu do zaledwie dwóch punktów.
Świadomy rosnącego ciśnienia, Arteta powiedział swoim zawodnikom, by dołączyli do innego klubu, jeśli nie radzą sobie z hałasem i wyzwaniami związanymi z walką o tytuł, wzywając ich do kreowania własnej historii.
Zwinny Eze
Chociaż Arsenal odpowiedział na wezwanie Artety, City nadal trzyma losy tytułu w swoich rękach.
Jeśli ekipa Pepa Guardioli wygra pozostałe 11 spotkań, zgarnie mistrzostwo niezależnie od rezultatów Arsenalu w ostatnich 10 grach.
Arsenal niepokonany jest w ośmiu ostatnich derbach północnego Londynu, a kibice z radością przypominali fanom Tottenhamu, że nie ma pewności spotkania w przyszłym sezonie.
Tottenham zaledwie cztery punkty nad strefą spadkową, przedłużając serię bez ligowego zwycięstwa do dziewiątego meczu w debiucie tymczasowego trenera Igora Tudora po zwolnieniu Thomasa Franka.
Tudor jest w stu procentach przekonany, że jego klub uniknie degradacji.
Ale widmo gry w Championship po raz pierwszy od sezonu 1977-78 wciąż jawi się jako ponura perspektywa po zaledwie dwóch wygranych w ostatnich 18 spotkaniach ligowych.
Nacisk Arsenalu w pierwszej połowie przyniósł efekt w 32 minucie.
Pape Sarr nieostrożnie stracił piłkę na skraju własnego pola karnego, a Bukayo Saka dośrodkował do Eze, który przyjął futbolówkę i zwinnie huknął z dziesięciu metrów.
Przewaga Arsenalu trwała tylko dwie minuty, bo stracili równie niechlujnego gola.
Declan Rice zbyt długo holował piłkę tuż za własnym polem karnym, a Kolo Muani go ukarał, mijając Williama Salibę i mocnym strzałem, który nie dał szans Davidowi Rayi.
Arsenal pozostał niewzruszony i wykorzystał kolejny błąd defensywy w 47 minucie.
Jurrien Timber podał do Gyokeresa, a ospała obrona Tottenhamu zostawiła mu mnóstwo miejsca na obrzeżach szesnastki, by się obrócił i walnął nie do zatrzymania obok Guglielmo Vicario.
Eze zadał decydujący cios w 61 minucie, dzięki asyście z kolejnej fatalnej interwencji Tottenhamu.
Próba Micky'ego Van de Vena zablokowała strzał Saki, ale Joao Palhinha zepsuł wyprowadzenie piłki, a Eze z przyjemnością wpakował ją z dwunastu metrów.
Gyokeres miał ostatnie słowo, odpychając Archiego Graya i strzelając w doliczonym czasie, gdy kibice Tottenhamu opuszczali stadion.