Erling Haaland, który pragnie strzelać gole, w końcu stanie się gwiazdą mundialu w barwach Norwegii
Choć w grupie trafili na faworyta do tytułu Francję, afrykańskie mocarstwa Senegal i Irak, Norwegia z kapitanem Arsenalu Martinem Odegaardem w składzie wierzy, że pierwszy raz w historii wyjdzie z grupy i awansuje do ćwierćfinału.
Z powodu kontuzji Odegaarda to Haaland musiał wziąć odpowiedzialność za prowadzenie drużyny w perfekcyjnych kwalifikacjach.
Snajper Manchesteru City aż 16 razy trafiał do siatki, a zespół Stale Solbakkena w ośmiu meczach z rzędu zdobył 37 bramek, wygrywając wszystkie.
Norwegowie dwukrotnie rozgromili Włochów, co ostatecznie pozbawiło Italię awansu na mistrzostwa świata.
„Przez całe życie nie widziałem Norwegii na mistrzostwach świata, więc uznałem, że nadeszła już pora” – stwierdził Haaland w rozmowie z FIFA.com.
„Osobiście jest to dla mnie coś wielkiego. Od dawna powtarzam, że moim głównym celem jest awans Norwegii na mundial. To będzie dla mnie jak spełnienie snów”.
W słynnym meczu we Włoszech wygranym 4-1 Haaland strzelił dwa gole. Jak przyznał, to spotkanie zmieniło sposób myślenia o tym, co jest osiągalne, gdy Norwegia wybiera się do Ameryki.
„Udaliśmy się na San Siro, gdzie w kwalifikacjach mundialu niewiele zespołów zdołało ich pokonać, a my to zrobiliśmy – to dowód, że potrafimy wygrywać wszędzie i w każdych warunkach” – kontynuował.
„Mamy więc wiarę we własne umiejętności, a w dodatku nadal jesteśmy młodą drużyną”.
Maszyna strzelecka
Od wczesnych lat Haaland był skazany na wielkość.
Jako syn byłego norweskiego piłkarza Alf-Inge Haalanda oraz mistrzyni kraju w siedmioboju Gry Marity Braut, odziedziczył wyjątkowe połączenie błyskawicznego tempa i postury mierzącej 1,95 metra (6 stóp i 5 cali).
„Gdyby projektować napastnika od zera, otrzymałbyś właśnie Erlinga” – stwierdził były kapitan reprezentacji Anglii Alan Shearer w wywiadzie dla The Athletic.
„To prawdziwa strzelecka bestia – szybki i bezpośredni, silny fizycznie, świetnie gra głową, potrafi zdobywać bramki obiema nogami, a jego ustawianie się na boisku jest po prostu genialne”.
Alf-Inge zyskał uznanie za rozważne prowadzenie kariery syna, który stopniowo piął się w górę w europejskim futbolu.
Swoją pierwszą seniorską szansę dostał w rodzimym Bryne jako 15-latek, po czym w 2017 roku trafił do Molde, gdzie trenerem był były snajper Manchesteru United Ole Gunnar Solskjaer.
Po niespełna dwóch latach ponownie się przeprowadził, tym razem do austriackiego Salzburga.
W 2019 roku podczas mistrzostw świata do lat 20 dał przedsmak swojego potencjału, zdobywając dziewięć bramek w miażdżącym zwycięstwie 12:0 nad Hondurasem.
Jednak to właśnie jego wejście do Ligi Mistrzów zwróciło największą uwagę – strzelił osiem bramek w sześciu spotkaniach sezonu 2019/2020.
Borussia Dortmund, słynąca z wypuszczania na świat młodych gwiazd, wyprzedziła konkurencję i pozyskała go.
W ciągu dwóch i pół roku strzelił 86 bramek w 89 występach, a dzięki sprytnie wprowadzonej klauzuli wykupu opiewającej na 60 milionów euro mógł wybierać wśród najlepszych klubów, co dla Borussii było nieopłacalne.
Manchester City szybko go pozyskał i został sowicie wynagrodzony – w swoim pierwszym sezonie Haaland zdobył 52 bramki, a klub sięgnął po potrójną koronę.
Łącznie w barwach City strzelił 162 gole w niespełna 200 meczach, trzykrotnie sięgając po Złotego Buta Premier League w ciągu ostatnich czterech rozgrywek.
W reprezentacji Norwegii ma jeszcze lepszy bilans – 55 goli w 49 spotkaniach, czyli średnio więcej niż bramka na mecz.
„To zupełnie inne spotkanie, które uwielbiam w futbolu. Łączy ludzi nie tylko na stadionie, ale na całym świecie przed telewizorami i we wszystkich innych miejscach” – mówił Haaland o swoim pierwszym udziale w wielkim turnieju.
Stworzony, by świecić na arenie międzynarodowej, Haaland w końcu zyskał scenę, której wyczekiwali i on, i cała Norwegia.