EKSKLUZYWNY WYWIAD: Były dyrektor sportowy reprezentacji Hiszpanii o De la Fuente, MŚ i nie tylko

EKSKLUZYWNY WYWIAD: Były dyrektor sportowy reprezentacji Hiszpanii o De la Fuente, MŚ i nie tylko

Mistrzostwa świata są tuż za rogiem. Jak widzisz reprezentację Hiszpanii?

„Reprezentacja Hiszpanii to aktualni mistrzowie Europy, wygrali Ligę Narodów, a w poprzedniej edycji zdobyli srebro. Uważam, że są faworytami – mają młody skład, zrównoważony przez weteranów o międzynarodowym doświadczeniu.

To jeden z zespołów, którego trzeba się obawiać i, jak widzieliśmy w ostatnich turniejach, wyjdą na boisko ze swoim zwykłym głodem, by udowodnić, że chcą być mistrzami.”

Czy sądzisz, że presja bycia wyraźnym kandydatem do tytułu – mimo że już wiele osiągnęli – jest dla nich korzystna, biorąc pod uwagę młody wiek wielu zawodników?

„Cóż, gdybyśmy mówili o innych graczach… ale myślę, że ci zawodnicy radzą sobie najlepiej właśnie pod presją, w kluczowych momentach. Udowodnili to już zarówno w reprezentacji, jak i w klubach, więc nie mam wątpliwości, że gdy nadejdą decydujące chwile, pokażą swoje najlepsze oblicze.

Weterani udowodnili to już tysiące razy, a młodzież – znasz nazwiska: Nico (Williams), Lamine (Yamal) i tak dalej. Pedri, mimo że jest młody, Gavi… mógłbym wymieniać dowolnie długo, ale ci goście nie tracą pewności siebie pod presją.”

A co z tymi, o których mówi się mniej, którzy obecnie pozostają w cieniu składu – czy któryś z nich może ostatecznie zabłysnąć bardziej niż same gwiazdy?

„Myślę, że zawodnicy, od których oczekuje się przewodzenia, to zrobią, a na mistrzostwach świata zawsze pojawiają się niespodzianki. Ale mówiąc o niespodziankach dla Hiszpanii… tak naprawdę nie ma już niespodzianek, a każdy, kto się wyróżnia, jest już sprawdzonym graczem.

Gra w reprezentacji Hiszpanii jest niezwykle trudna, więc jeśli ktoś się wyróżnia, nie jest to dla nikogo zaskoczeniem.”

Czy ta drużyna ma coś wspólnego z kadrą z 2010 roku?

„Drużyna z 2010 roku była bardziej doświadczona. Powiedziałbym, że pozycja po pozycji, pod względem poziomu, skład z 2010 był nieco lepszy, ale myślę, że ta drużyna mogłaby się równać z tą z 2010 roku lub z Argentyną z ostatniego mundialu. Mogą rywalizować z każdym przeciwnikiem, który stanie im na drodze.”

Dlaczego postawił na De la Fuente

Hiszpania w 2010 roku była synonimem tiki-taki, ale ta drużyna wydaje się bardziej rozwinięta – wciąż utrzymuje podania i posiadanie piłki, ale jest bardziej bezpośrednia i gra szerzej. Zgodzisz się z tym?

„To wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy Luis Rubiales i ja zdecydowaliśmy się postawić na Luisa de la Fuente. Wiedzieliśmy, że to trener, który wiele wygrał z tymi zawodnikami w kategoriach młodzieżowych i że nadszedł jego czas, by pokazać swoje najlepsze umiejętności także z seniorską reprezentacją.

Na początku było o nim wiele dyskusji, ale potem wygrał wszystko i udowodnił, że potrafi wydobyć z drużyny to, co najlepsze. Pozwala zawodnikom być w centrum uwagi, a sam pozostaje w cieniu. Szatnia jest łatwa do zarządzania, więc stworzyli idealną kombinację, by wygrywać.”

Jako dyrektor sportowy reprezentacji Hiszpanii, czy podjęcie decyzji o zakończeniu ery Luisa Enrique i postawieniu na De la Fuente było dla ciebie trudne? Czy wierzyłeś, że może osiągnąć ten poziom jako trener?

„Wiedzieliśmy, że to świetny trener, że może być doskonałym menedżerem. To był ryzykowny ruch, bo mieliśmy w nim pełne zaufanie – w przeciwnym razie nie wybralibyśmy Luisa de la Fuente – a on udowodnił, że mieliśmy rację.

Nie było to wcale łatwe, ponieważ wychodziliśmy z ery Luisa Enrique i, jak widać, to znakomity szkoleniowiec, ale uznaliśmy, że nadszedł czas na zmianę i, jak wiesz, wyszło to na dobre zarówno Luisowi Enrique, jak i reprezentacji.”

Poza Hiszpanią, Albert, czy jest jakaś inna drużyna, która przykuwa twoją uwagę, pomijając zwykle wymieniane Francję, Argentynę i Brazylię?

„Wymieniłbym także Portugalię. Portugalia to drużyna, którą naprawdę lubię, i wspomniałbym również o Anglii – to trudny przeciwnik do pokonania, grający bardzo solidnie. To będą mistrzostwa świata na najwyższym poziomie, a ja umieściłbym te dwie reprezentacje – Portugalię i Anglię – w czołówce.”

Na koniec, Albert, postawię cię pod ścianą: Joan Garcia, David Raya czy Unai Simon?

„Jeśli muszę wybrać, to David Raya. Oczywiście to trener decyduje, kogo uważa za najlepszego, ale wszyscy trzej należą do ścisłej czołówki. Unai Simon – wszyscy znają poziom, jaki dał reprezentacji, myślę, że był bliski ideału.

Joan Garcia to światowe objawienie wśród bramkarzy; spisywał się znakomicie w Barcelonie. Ale widziałem Davida Rayę trenującego z reprezentacją przez długi czas, widzieliśmy go w finale Ligi Mistrzów i myślę, że dla mnie jest on obecnie w pierwszej trójce na świecie jeśli chodzi o bramkarzy.”