EXKLUZYWNE: Winterburn o upadku West Hamu, 'Musiałem wyłączyć ich mecz'
Flashscore przeprowadziło wywiad z Nigelem Winterburnem. Były piłkarz widzi analogie między swoją drużyną z tamtych lat a obecnym zespołem West Hamu.
W drużynie z 2003 roku grali on, David James, Paolo Di Canio oraz ambitni debiutanci, tacy jak Jermaine Defoe, Michael Carrick i Joe Cole. Wszyscy później ugruntowali swoją pozycję w Premier League.
Podobnie jak obecny zespół z Jarrodem Bowenem, Mateusem Fernandesem, Tomasem Souckiem czy El Hadjim Malickiem Dioufem, powinni być „zbyt dobrzy, żeby spaść”, ale nie byli.
„Myślałem, że klub znalazł trochę stabilizacji”, mówi Winterburn Flashscore.
Według Winterburna, David Moyes wprowadził stabilizację, wygrali finał europejskiego pucharu i sprawiali wrażenie, że na dobre zadomowią się w Premier League. Jednak w pewnym momencie coś poszło nie tak. Nie pracuję w West Hamie, nie śledzę ich na co dzień, ale z zewnątrz widać, że polityka transferowa nie nadąża za wymogami ligi, mówi.
Zdaniem byłego lewego obrońcy, West Ham przechodzi przez taką samą gehennę jak jego drużyna w 2003. Robisz wszystko, co w twojej mocy, a i tak nie potrafisz wygrać.
„Zaczynasz dobrze u siebie przez 20 minut, ale jeśli nie strzelisz, jeden błąd i tracisz gola, a wtedy od razu myślisz: 'No i znowu'. Publiczność jest przybita, piłkarze to czują i ten impet znika”, wyjaśnia.
Jeszcze niedawno West Ham prezentował się obiecująco w kluczowym momencie sezonu, ale ostatnio znowu się pogubili, notując trzy porażki z rzędu.
„Szczerze mówiąc, oglądałem pół godziny ich ostatniego meczu i wyłączyłem... Nie dlatego, że nie chciałem oglądać, ale dlatego, że wyglądali jak drużyna, która myślała, że już spadła. Bardzo mi to przypomniało zespół, w którym grałem. Ludzie mogą spojrzeć na skład, w którym ja byłem. To pokazuje, że nigdy nie jesteś zbyt dobry, aby spaść”, mówi Winterburn.
Winterburn uważa, że Tottenham pod wodzą Roberto De Zerbiego prezentuje się lepiej zorganizowany i ma „więcej wiary w swoje umiejętności niż West Ham”. Może więc chodzi o nastawienie piłkarzy?
„Na przykład Jarrod Bowen to gracz, którego cenię, ale ostatnio nawet on stracił trochę na skuteczności. Tak się dzieje, gdy cały ciężar spoczywa na jednym zawodniku, to trudne.
„Piłka nożna to nie tylko umiejętności, to także siła mentalna. Oglądając ten zespół tamtego wieczoru, nie widziałem tej siły”, dodaje dwukrotny mistrz Premier League.
Obecnie West Ham ma dwa punkty straty do Tottenhamu. W ostatniej kolejce sezonu, która odbędzie się w niedzielę, muszą wygrać z Leeds i modlić się, by Tottenham nie zgarnął ani punktu w starciu z Evertonem.
„Czasami w ostatnim meczu wszystko może się zdarzyć. Obie drużyny grają u siebie, kibice są spięci, krążą plotki o tym, co dzieje się na innych boiskach, nikt nie wie na pewno. Ale są w tej sytuacji nie bez powodu, tak jak moja drużyna wtedy. Mówiąc wprost: nie byli wystarczająco dobrzy przez 38 meczów. Jeśli spadną, to dlatego, że nie zrobili wystarczająco dużo. Jeśli się utrzymają, będą mogli mówić o szczęściu”, podsumowuje Winterburn.