Dominujący Crystal Palace miażdży Fiorentinę wynikiem 3:0 w pierwszym starciu ćwierćfinałowym

Dominujący Crystal Palace miażdży Fiorentinę wynikiem 3:0 w pierwszym starciu ćwierćfinałowym

Obie drużyny wykazały ambicje, dążąc do wczesnego przejęcia inicjatywy w obliczu tak wysokich stawek, choć na początku żaden z bramkarzy nie był jeszcze poważnie przetestowany, ponieważ Chris Richards zablokował strzał Roberto Piccoliego, a Jean-Philippe Mateta posłał główkę obok bramki.

Robin Gosens miał wówczas świetną okazję, gdy Giovanni Fabbian podał piłkę przez pole karne do Niemca, który nie zdołał jej wystarczająco okiełznać, by trafić w światło bramki.

W przeciwieństwie do niego, Evann Guessand miał znacznie mniej czasu na zastanowienie, gdy Daniel Munoz posłał piłkę do napastnika w obrębie szesnastki, a jego instynktowny strzał przetoczył się obok słupka.

Guessand nie trafił w bramkę kolejnym strzałem wkrótce potem, ale sprowokował faul ze strony Dodo, co zaowocowało rzutem karnym i żółtą kartką, która wykluczy prawą obrońców La Violi z rewanżu.

Choć bez gola od 25 stycznia, Mateta odważnie podszedł do jedenastki i zmylił Davida de Geę, posyłając piłkę do siatki przy 24 minucie meczu.

Siedem minut później Mateta został powstrzymany genialną interwencją De Gi, ale Tyrick Mitchell był na miejscu, by dobić piłkę obok Marina Pongracica i wzdłuż słupka do bramki.

A tuż przed przerwą Jaydee Canvot zobaczył swoją próbę obronioną, zanim Maxence Lacroix posłał strzał obok bramki.

Gospodarze nie wykazywali oznak słabnięcia w miarę zbliżania się do przerwy, ale zaraz po wznowieniu doznali lekkiego szoku, gdy Fabbian huknął piłkę w Deana Hendersona po dośrodkowaniu z boku od Dodo.

Daichi Kamada odpowiedział trafieniem w boczną siatkę, lecz goście mieli coraz więcej powodów do optymizmu, ponieważ Albert Gudmundsson i Piccoli wymusili interwencje Hendersona niemal jednocześnie tuż przed godziną gry.

Guessand musiał opuścić boisko z powodu kontuzji, co było ciosem dla gospodarzy, ale ci nie pozwolili na zmianę rezultatu i kontratakowali, z Ismailą Sarrem i Matetą, którzy obaj posłali piłki obok bramki główkami.

Lecz Sarr nie zmarnował okazji po centrze Kamady w 91 minucie, wbija główkę w ziemię i do rogu bramki, czyniąc przewagę Palace w dwumeczu znacznie bardziej solidną.

To może okazać się kluczowym momentem w całej rywalizacji, dodając wisienkę na torcie piątego z rzędu meczu bez porażki Palace także ich pierwszej wygranej po 90 minutach od czterech prób i stawiając Orły w mocnej pozycji przed rewanżem na Stadio Artemio Franchi.

Tymczasem Fiorentina ponosi pierwszą porażkę po siedmiu meczach we wszystkich rozgrywkach i staje przed trudnym zadaniem, by uniknąć kolejnego rozczarowania w Lidze Konferencji.