Chorwacja pokonuje Kolumbię w meczu sparingowym i przedłuża serię do dziewięciu spotkań bez porażki
Mecz nabrał tempa już po zaledwie trzech minutach, gdy Kolumbia przeprowadziła płynną akcję lewą flanką. Centrolowanie Johana Mojicy zostało przedłużone przez Luisa Suareza do Jhona Ariasa. Ten skutecznie umieścił piłkę w siatce za plecami Dominika Livakovicia, mimo desperackiej interwencji Ivana Perisicia.
To ucieszyło większość kibiców na Camping World Stadium, ale podopieczni Zlatko Dalicia wyrównali stan rywalizacji po zaledwie trzech minutach. Luka Vuskovic otrzymał zbyt dużo przestrzeni, by popędzić do przodu, a jego strzał z dystansu odbił się od wewnętrznej strony słupka i znalazł drogę do bramki.
Po tym burzliwym otwarciu tempo spotkania nieco spadło, lecz w 30 minucie Luis Diaz idealnie dośrodkował do Suareza, jednak napastnik Sporting CP, w przeciwieństwie do swojej skuteczności w barwach klubowych, minął się z piłką przed pustą bramką z odległości sześciu metrów. Uratowana w ten sposób Chorwacja przeszła do ofensywy i objęła prowadzenie tuż przed przerwą.
Grający na własnym stadionie Marco Pasalic z Orlando City zmusił Camilo Vargasa do wybijania piłki na rzut rożny, a potem wykorzystał niepewny chwyt kolumbijskiego bramkarza przy dośrodkowaniu, co pozwoliło Igorowi Matanovici na gola głową z najbliższej odległości.
W drugiej połowie pierwotna szansa nadeszła dopiero w 60 minucie, ale gdy już się pojawiła, to potężny strzał Petara Musy po wejściu z ławki w przerwie odbił się od poprzeczki.
Napastnik FC Dallas ponownie miał pecha po pięciu minutach, gdy jego precyzyjne woleje trafiło w słupek, pozbawiając go kolejnego pięknego gola.
Po drugiej stronie boiska Jhon Cordoba też miał okazje, mijając się z bramką po strzale z ostrego kąta, a potem jego główka z rzutu rożnego została obroniona przez Livakovicia. Ostatecznie to Chorwacja utrzymała korzystny rezultat, co podnosi morale przed letnimi przygotowaniami do mistrzostw świata, które dzielą nas od zaledwie trzech miesięcy.