Bo Svensson świętuje idealny debiut w roli trenera FC Kopenhaga po upokarzającej porażce Silkeborgu zadanej przez Lwy
FC Kopenhaga rozpoczęła spotkanie z pełnym optymizmem i energią, których brakowało jej przez większość sezonu, i szybko została nagrodzona. Już po sześciu minutach Mohamed Elyounoussi minął pułapkę spaloną gości i stanął sam na sam z bramkarzem Silkeborgu Nicolaiem Larsenem. Zamiast samemu wykończyć akcję, sprytnie podał piłkę nadbiegającemu Youssoufa Moukoko, który miał ułatwione zadanie i wpakował piłkę do siatki.
Sześć minut później gospodarze podwyższyli prowadzenie, gdy wybicie Silkeborgu z rzutu rożnego trafiło prosto pod nogi brazylijskiego napastnika FC Kopenhagi Roberta, który precyzyjnym strzałem z krawędzi pola karnego pokonał bramkarza.
Po siedemnastu minutach mecz był praktycznie rozstrzygnięty. William Clem powtórzył trafienie Roberta, pozostawiając Larsena bezradnym świetnym strzałem z podobnej pozycji po imponującej akcji Kopenhagi przeciwko zszokowanemu Silkeborgowi.
Sytuacja gości pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy po dwudziestu pięciu minutach FC Kopenhaga prowadziła już 4 do 0. Mathias Zanka Jorgensen skierował głową piłkę w pole karne, gdzie Moukoko wślizgiem wpakował ją do bramki, zdobywając drugiego gola w tym spotkaniu.
Po przerwie widowisko strzeleckie Kopenhagi trwało w najlepsze. Sześć minut po wznowieniu Moukoko skompletował hat-tricka, odbierając piłkę w kontrataku, pognał z nią do krawędzi szesnastki i chirurgicznie umieścił w lewym rogu bramki.
W 62 minucie gospodarze osiągnęli wynik 6 do 0, gdy obrona Silkeborgu znów dała się zaskoczyć. Mohamed Elyounoussi znalazł niepilnowanego Roberta przed bramką, a Brazylijczyk nie zmarnował okazji i huknął piłkę pod poprzeczkę.
Impreza Kopenhagi nie zakończyła się jednak, bo trzynaście minut przed końcem padł siódmy gol. William Clem zacentrował idealnie na dalszy słupek, gdzie szwedzki snajper Jordan Larsson głową skierował piłkę do siatki obok bezradnego Larsena.