Bayern Monachium dokonuje niesamowitego powrotu i zgarnia wygraną w ostatniej chwili z Freiburgiem

Bayern Monachium dokonuje niesamowitego powrotu i zgarnia wygraną w ostatniej chwili z Freiburgiem

Po upokarzającej porażce 6-2 w meczu rewanżowym, Freiburg liczył na znacznie bardziej zaciętą rywalizację z liderem tabeli, który dominuje w lidze.

A po kwadransie gry mieli złotą szansę na objęcie prowadzenia, gdy Jan-Niklas Beste podał piłkę do Philippa Treu, który zmarnował okazję, posyłając strzał z pierwszej piłki obok bramki.

Gospodarze szybko zmusili Manuela Neuera do interwencji, zmuszając bramkarza do wybijania piłki dwa razy: najpierw sparował wolej Lucasa Holera z bliska, potem odbił головой Philippa Lienharta, choć oba zagrania z pozycji spalonych.

Bayern miał problemy z kreowaniem klarownych okazji w miarę zbliżania się przerwy, a Freiburg kontynuował swoją defensywną passę, tracąc zaledwie pięć goli w pierwszej połowie u siebie w tym sezonie.

Turyści przypomnieli jednak o swoim ofensywnym potencjale przed końcem pierwszej połowy, gdy Lennart Karl sprawdził Noah Atubolu niskim strzałem, po czym nie zdołał opanować piłki i posłał ją wysoko nad bramką z bliska.

Serge Gnabry wkrótce uderzył z dystansu tuż obok słupka, co pozwoliło utrzymać remis do przerwy.

Remis trwał jednak tylko chwilę po wznowieniu gry, bo Johan Manzambi fantastycznie zakręcił piłką z odległości, pokonując nieruchomego Neuera i dając prowadzenie gospodarzom.

Bayern jeszcze nie przegrał w tym sezonie Bundesligi meczu, w którym stracił gola pierwszy (5 wygranych, 3 remisy), ale mieli ogromne szczęście, że nie przegrywali wyżej, gdyż Holer zmarnował dwie świetne szanse, raz strzelając ponad bramką w polu karnym, a potem ocierając się o słupek.

Zmiennik Michael Olise spudłował z bliska, dając Freiburgowi oddech, a oni wykorzystali to, prowadząc 2-0 po dziewiętnastu minutach drugiej połowy.

Nieudana interwencja Neuera przy rzucie rożnym zostawiła Holera z łatwym zadaniem wbicia piłki do pustej bramki.

Bayern naciskał mocno na odpowiedź, a Tom Bischof odegrał kluczową rolę: najpierw zmniejszył stratę precyzyjnym strzałem obok Atubolu w 81 minucie, a potem wyrównał w doliczonym czasie gry kolejnym mocnym uderzeniem.

Niesamowicie, Bayern zgarnął pełne trzy punkty golem w 99 minucie od Karla, który wepchnął piłkę z bliskiej odległości przy drugim słupku, wprawiając kibiców gości w ekstazę.

W efekcie Bayern utrzymuje się na czele tabeli, o jeden gol od pobicia własnego rekordu z sezonu 1971/72, gdy strzelili 101 bramek w jednej kampanii na najwyższym poziomie w Niemczech.

Drużyna Vincenta Kompany'ego teraz skupia się na ćwierćfinałach Ligi Mistrzów UEFA, gdzie zmierzy się z Realem Madryt w połowie tygodnia.

Freiburg natomiast przygotowuje się do spotkania w Lidze Europy UEFA z RC Celta de Vigo, zajmując ósme miejsce w Bundeslidze pod wodzą Juliana Schustera.