Barcelona doznaje ciosu w walce o tytuł po derbowej porażce z Gironą

Barcelona doznaje ciosu w walce o tytuł po derbowej porażce z Gironą

Mistrzowie Hiszpanii Barcelona ponieśli dotkliwą porażkę 2 do 1 na wyjeździe z Gironą w poniedziałek co oznacza że tracą dwa punkty do Realu Madryt na szczycie La Liga.

Biali pokonali Real Sociedad w sobotę wyprzedzając Katalończyków a zespół Hansiego Flicka nie zdołał zwyciężyć Girony w emocjonującym derbowym starciu aby odzyskać prowadzenie.

Nastoletni talent Lamine Yamal zmarnował rzut karny dla Barcelony która objęła prowadzenie dzięki bramce obrońcy Pau Cubarsiego tuż przed godziną gry.

Strony Thomasa Lemara i Frana Beltrana pozwoliły Gironie na 12 miejscu spektakularny powrót do gry.

W końcy Girona na to zasłużyła miała mnóstwo okazji my broniliśmy bardzo słabo przyznał Flick.

Nie jesteśmy w dobrym nastroju nie w dobrej formie dałem drużynie dwa dni wolnego bo uważam że ważne jest aby się zresetowali.

Jeszcze długa droga przed nami jesteśmy na drugim miejscu teraz musimy walczyć o pierwszą pozycję w tabeli.

Barcelona wciąż dochodziła do siebie po ciężkiej porażce 4 do 0 z Atletico Madryt w pierwszym meczu półfinału Pucharu Króla w zeszłym tygodniu a ta strata pogorszyła sprawę.

Musimy się poprawić bo nie mogą strzelić nam tych dwóch bramek powiedział Cubarsi dla DAZN.

Musimy być samokrytyczni nie zagraliśmy wielkiego meczu musimy się poprawić ale teraz odpoczniemy i naładujemy baterie.

Obie drużyny grały ofensywnie bez zahamowań w bardzo otwartym pierwszym połowie i było zaskakujące że schodzili do szatni bez gola.

Raphinha o mały włos minął się z bramką a Yamal strzelił prosto w bramkarza Girony Paulo Gazzanigę będąc sam na sam.

Na drugim polu ukraiński napastnik Vladyslav Vanat zmarnował kilka dogodnych sytuacji.

Ferran Torres spudłował dobrą okazje dla Barcy a Raphinha trafił w słupek gdy zespół Flicka naciskał na gola.

Powinni to osiągnąć gdy Dani Olmo został sfaulowany w polu karnym przez Daley Blinda ale Yamal trafił w słupek z jedenastki.

Barcelona w końcu objęła prowadzenie dzięki głowie Pau Cubarsiego po dośrodkowaniu Julesa Kounde po 59 minutach ale Girona szybko wyrównała.

Thomas Lemar zmylił Erica Garcię i wpakował piłkę do siatki po podaniu Vanata z bliska.

To zmieniło dynamikę na korzyść Girony a Barca musiała liczyć na genialne interwencje bramkarza Joana Garcii aby nie zatonąć.

Bramkarz zatrzymał Ivana Martina i Vanata w niesamowitej podwójnej obronie a potem zablokował Joela Rocę nogą.

Kontrowersyjny gol na zwycięstwo

Barca nie mogła powstrzymać naporu a Girona wyszła na prowadzenie po 87 minutach gdy Fran Beltran pewnie strzelił z krawędzi szesnastki.

Goście którzy w zeszłym tygodniu złożyli oficjalną skargę do hiszpańskiej federacji piłkarskiej na domniemane błędy sędziów byli wściekli po faulu na Kounde przez Claudio Echeverriego w przygotowaniu akcji co nie zostało ukarane.

To wyglądało na faul na Kounde ale nie powinniśmy skupiać się na decyzjach których nie kontrolujemy powiedział obrońca Barcy Gerard Martin.

Flick stwierdził że wszyscy widzieli co się stało i to był wyraźny faul ale nie będzie narzekał za dużo bo Barca ma wiele do poprawy u siebie.

Mówiłbym o tym gdybyśmy grali dobrze ale nie graliśmy dobrze więc to wygląda na wymówkę i narzekanie powiedział Flick.

Sędziowie wykonują swoją pracę czasem nie najlepiej ale są na tym samym poziomie co my graliśmy więc może nie wysoki poziom.

Girona zakończyła mecz w dziesiątkę gdy Roca sfaulował Yamala przerywając desperacką akcję Barcy w doliczonym czasie.

To wystarczyło a gospodarze świętowali szaleńczo z radośnie kibicującymi fanami na Montilivi podczas gdy Flick domagał się wyjaśnień od sędziego.

Trzy punkty przeciwko Barce to więcej niż trzy punkty normalnie pokonują prawie wszystkie zespoły powiedział zadowolony trener Girony Michel Sanchez.