Trener Bafany Hugo Broos: 'Wokół jego głowy działo się tyle, że zapomniał grać w piłkę'

Trener Bafany Hugo Broos: 'Wokół jego głowy działo się tyle, że zapomniał grać w piłkę'

Dotknął wielu tematów, sugerując, że może pozostać na stanowisku po Mundialu 2026, choć wcześniej mówił, że na pewno odejdzie. 

RPA trafiło do grupy A na finałach wraz z gospodarzem Meksykiem, z którym zmierzy się w otwierającym turniej meczu 11 czerwca, Koreą Południową i jeszcze nieokreślonym europejskim kwalifikantem. 

Jakie są twoje pierwsze przemyślenia na początek tego zgrupowania i dlaczego wybrałeś Panamę jako przeciwnika?

Hugo Broos: To bardzo ekscytujące widzieć chłopaków z powrotem. Już mówiłem, gdy ogłaszaliśmy skład, że Puchar Narodów Afryki był rozczarowujący dla nas wszystkich. Myślę, że wszyscy są znowu zmotywowani, by robić to, co robiliśmy przez ostatnie trzy lata, czyli osiągać dobre występy i wyniki.

Wiem, że gdy ogłoszono Panamę, niektórzy pytali: „Panama? Panama?”. Ale Panama jest sklasyfikowana około 30 pozycji wyżej niż my, co już coś mówi.

Po drugie, to zespół z Ameryki Środkowej i ich styl gry jest podobny do stylu Meksyku, naszego pierwszego rywala na Mundialu. Więc uważam, że to był dobry wybór zagrać z Panamą dwa razy tutaj w RPA. Te mecze mogą nas dużo nauczyć o stylu piłki nożnej w Ameryce Środkowej.

Wynik nie jest najważniejszy, choć oczywiście nadal ma znaczenie. Nie chcę przegrać dwa razy ani ponieść dużych porażek, ale kluczowe jest to, byśmy się uczyli. Jednocześnie chcę zobaczyć Bafanę Bafanę, jaką widziałem przez ostatnie trzy lata. To coś, co straciliśmy podczas Pucharu Narodów Afryki i musimy to przywrócić. Dlatego w składzie jest tylko kilka zmian.

Jak podejdą do tych dwóch meczów pod względem selekcji i czasu gry?

Spróbuję dać każdemu trochę minut. Będą gracze, którzy rozegrają dwa pełne 90 minut, a inni może tylko 20 minut w obu spotkaniach. Jeszcze nie wiem dokładnie, jak to będzie wyglądać. To coś, co jeszcze muszę omówić i zaplanować.

Ale pomysł jest taki, by każdy dostał trochę czasu na boisku. Jednocześnie nie będziemy robić zmian tylko dla zmian. Chcę zobaczyć dobre występy i chcę wystawić zespół, który poradzi sobie z tym przeciwnikiem. Więc nie chodzi o to, że skoro wynik nie jest najważniejszy, to w ogóle nie ma znaczenia.

Czy to zgrupowanie jest ważniejsze niż zwykłe zgrupowanie na sparingi?

Tak, zdecydowanie. To nie jest po prostu zgrupowanie z dwoma sparingami. To coś więcej. To przygotowania do naszego pierwszego rywala na Mundialu.

To dla nas coś nowego. Przez ostatnie trzy czy cztery lata głównie graliśmy z zespołami afrykańskimi, plus kilka innych. Więc te mecze są interesujące, bo ten typ przeciwnika jest inny.

To też ważne dla graczy, by zrozumieli, że nie przychodzą tu tylko na miłe zgrupowanie i dwa mecze przed powrotem do klubów. Będę naprawdę obserwował każdy moment tego obozu, ich zachowanie, postawę, obciążenie treningowe i wszystko inne. To wszystko będzie ważne za dwa miesiące, gdy będę dokonywał ostatecznych wyborów. Powiem to też graczom. To nie jest zwykłe zgrupowanie. To coś więcej.

Czy czujesz, że twoja przygoda z reprezentacją RPA dobiega końca?

Nie, nie, nie. Koniec jest później. Teraz to wciąż 100 procent skupienia na tym, co robiłem przez ostatnie pięć lat.

W ogóle nie myślę o końcu. Myślę tylko o tym, jak możemy mieć lepszy Mundial niż Puchar Narodów Afryki kilka miesięcy temu w Maroku. To jest najważniejsze.

A jeśli odejdę po Mundialu, to chcę odejść w pięknym momencie, nie w chwili rozczarowania, krytyki czy czegoś takiego. Jeśli odejdę, to musi to być miłe zakończenie mojej kariery i zrobię wszystko w ciągu najbliższych trzech miesięcy, by osiągnąć bardzo dobry Mundial z dobrymi wynikami.

Często wspominasz o trzecim miejscu, mówiąc o grupowej fazie Mundialu. Czy to tylko realizm?

Może ludzie mnie źle rozumieją, gdy mówię o trzecim miejscu. Wcześniej liczyły się tylko pierwsze i drugie. Teraz jest też możliwość awansu najlepszych trzecich drużyn. To zmienia sprawy.

To nie znaczy, że celujemy tylko w trzecie. Jeśli będziemy mieli szansę na pierwsze czy drugie, oczywiście po to pójdziemy. Ale dla krajów takich jak nasz, które nie są wśród tradycyjnych potęg, to bardzo ważne.

Duże zespoły w grupie, jak Dania czy Meksyk, będą myśleć tylko o pierwszym czy drugim. My też myślimy o pierwszym czy drugim, na pewno. Ale wiemy, że jeśli nam się nie uda, jest jeszcze szansa przez trzecie miejsce. Więc nie można się poddawać na żadnym etapie. Trzeba iść do samego końca, do ostatniego meczu.

Ważne jest jasne: chcemy wyjść z grupy. Czy to przez pierwsze, drugie czy trzecie, to bez znaczenia. Nasz cel to awans.

SAFA próbowało zaaranżować silnych przeciwników przed Mundialem. Jak trudne było to zadanie?

Zawsze mówiliśmy, że chcemy grać z zespołem z Ameryki Środkowej, bo ten styl jest inny. Idealnie byłoby zagrać z zespołem azjatyckim, z Ameryki Środkowej i europejskim.

Ale to nie jest takie proste. Ludzie mówią, dlaczego nie Brazylia, dlaczego nie Argentyna? Kilka miesięcy temu Argentyna chciała z nami zagrać w Johannesburgu, ale to kosztowałoby miliony. Brazylia też. Panama nie przyjeżdża za darmo. I tak trzeba zapłacić jakąś sumę, by przyjechali i zagrali dwa mecze tutaj.

Więc SAFA zrobiło wielki wysiłek, by ściągnąć Panamę i jestem z tego bardzo zadowolony. Teraz zobaczymy, czy uda się znaleźć przeciwnika z Azji czy Europy na maj. Ale finansowo to nie jest łatwe.

Musicie zrozumieć, nawet jeśli przyjechałaby Brazylia czy Argentyna, ceny biletów musiałyby być bardzo wysokie, by to finansowo się opłaciło, a to tu nierealne. Więc znowu, jestem zadowolony z Panamy i mam nadzieję, że uda się jeszcze znaleźć innego odpowiedniego rywala przed Mundialem.

Relebohile Mofokeng właśnie strzelił pierwszego hat-tricka w karierze. Czy jest teraz w idealnej formie przed Mundialem?

Jest w właściwej formie we właściwym czasie. Ale myślę, że z Relebohile był okres, kiedy jeszcze szukał siebie. Szybko stał się gwiazdą w RPA i gdy to się dzieje, sprawy stają się trudniejsze.

Wokół jego głowy działo się tyle, że zapomniał grać w piłkę. To całkowicie normalne dla młodego gracza i nie winię go za to. Nie miał dobrego sezonu zeszłego roku w Pirates, ale w tym sezonie stopniowo wracał.

Teraz znowu widzisz Relebohile, jakiego wszyscy chcą widzieć, bardzo dobrego gracza, i to w innej pozycji. Teraz gra bardziej centralnie i myślę, że to jego przyszłość. Nie jest naprawdę skrzydłowym. Przeciw słabszym przeciwnikom może grać na boku, ale przeciw silnym nie pokaże tam najlepszej gry, bo nie jest tym typem eksplozywnym dryblera przy linii.

Jego atuty to inteligencja, podania i wykorzystanie przestrzeni. Tam jest najlepszy i teraz znowu to widać wyraźnie.

Jayden Adams też wrócił do gry. Jak oceniasz jego postępy?

Jayden to trochę ta sama historia co Relebohile. Kiedy jesteś młody i nagle stajesz się topowym graczem i gwiazdą, wokół ciebie jest tyle zainteresowania i trudno to ogarnąć.

W pewnym momencie też się zgubił. Potem, gdy poszedł do Sundowns, sprawy stały się jeszcze trudniejsze. Nie grał, siedział na ławie, czasem nawet na trybunach. Popełnił błędy, także z reprezentacją, i nie byłem z tego zadowolony.

Ale myślę, że dużo się nauczył. Teraz, gdy go widzisz w akcji, jak w Mali, wygląda na bardziej dojrzałego. Jakość zawsze była, ale teraz wydaje się też bardziej świadomy i odpowiedzialny. Myślę, że spojrzał w lustro i zrozumiał, że jeśli będzie tak kontynuował, jego kariera może iść wstecz.

Jestem bardzo zadowolony z tego, jak zareagował, bo wszyscy wiedzą, że jest bardzo dobrym graczem i myślę, że może nam dużo pomóc.

Dania jest wymieniana jako prawdopodobny europejski zespół, który przejdzie przez play-offy. Czy tego się spodziewasz?

Jeśli iść logiką, to tak, może Dania jest faworytem. Myślę, że normalnie są najlepszym zespołem wśród tych w play-offach. Ale nie lekceważ Czech. To wcale nie jest zły zespół.

Inne drużyny, Irlandia Północna i Macedonia Północna, są trochę większymi underdogami, ale w systemie pucharowym wszystko może się zdarzyć. Oba mecze to życie albo śmierć, więc zawsze mogą być niespodzianki.

Jeśli pytasz moje serce, wolałbym, żeby to nie była Dania czy Czechy. To nie znaczy, że automatycznie pokonalibyśmy Macedonię Północną czy Irlandię Północną, bo tam też jest jakość. Ale poczekamy i zobaczymy. Dania była blisko bezpośredniego awansu, więc nie myślę, by zmarnowali drugą szansę.

Jaka jest twoja wiadomość do młodych graczy, którzy nagle stają się gwiazdami?

Najważniejsza rzecz dla młodych graczy to wskazówki. Tego potrzebują najbardziej, kogoś obok, kto dba o ich interesy, a nie o swoje własne.

Zbyt często, gdy młodzi gracze odnoszą sukcesy, kluby czy agenci od razu myślą o pieniądzach, a nie o tym, co najlepsze dla gracza. Ale właściwe wskazówki to pytanie: czy to właściwy moment na transfer? Czy to właściwy klub? Czy to naprawdę najlepsze dla jego kariery?

Czasem trzeba być też surowym. Jeśli gracz popełni błąd, musisz mu jasno powiedzieć, że popełnił błąd. Nie chronić go ani nie szukać wymówek. To są wskazówki.

Kiedy gracze są młodzi i nagle mają pieniądze, sławę i uwagę, łatwo, by sprawy poszły źle. Jeśli nie są właściwie prowadzeni, talent może być zmarnowany. Zbyt często to widzimy, młodzi gracze przebijają się, wyglądają ekscytująco, a potem nagle znikają. To dzieje się częściowo dlatego, że nie byli prowadzeni we właściwy sposób.

To coś, co jeszcze musimy poprawić w tym kraju, bo to bardzo pomogłoby naszym młodym graczom.