Arsenal marnuje dwubramkowe prowadzenie w bolesnym remisie z Wolves
Zawody Arsenalu o mistrzostwo Premier League doznały poważnego ciosu, gdy zmarnowali dwubramkowe prowadzenie i stracili gola wyrównującego w doliczonym czasie, co zakończyło się szkodliwym remisem 2-2 z Wolves na ostatnim miejscu tabeli w środowy wieczór.
Zespół Mikela Artety zmierzał po zwycięstwo, które dałoby im siedmiopunktową przewagę na czele, po wczesnym trafieniu Bukayo Saki i drugim golu Piero Hincapie w drugiej połowie, co wydawało się kontrolą sytuacji na Molineux.
Tymczasem Arsenal załamał się w końcowych minutach, gdy Hugo Bueno zmniejszył stratę, a potem Riccardo Calafiori skierował strzał Toma Edozie do własnej siatki w ostatnich sekundach po nieporozumieniu między bramkarzem Davidem Rayą a stoperem Gabrielem Magalhaesem, pozostawiając gości w szoku.
To już drugi z rzędu mecz ligowy, w którym Kanonierzy nie zdołali utrzymać przewagi, po remisie 1-1 z Brentford w zeszły czwartek.
Brak wykończenia meczu z Wolves na dnie tabeli okazał się katastrofalnym ciosem dla Arsenalu, który zwyciężył tylko w dwóch z ostatnich siedmiu spotkań ligowych, dając oddech drugiemu Manchesterowi City w walce o tytuł.
City traci zaledwie pięć punktów do Arsenalu i ma zaległy mecz przeciwko rywalom, a także domowe starcie z Kanonierami w kwietniu.
Po zmarnowaniu dużych przewag w dwóch wcześniejszych bataliach o tytuł z City, gracze Artety ryzykują powtórkę z przeszłych porażek.
Arsenal wydawał się coraz bardziej niespokojny w miarę upływu minut z Wolves, co jasno pokazuje presję, jaką odczuwają liderzy w pogoni za pierwszym angielskim trofeum od 2004 roku.
Dodając do zmartwień Artety, Saka musiał opuścić boisko w drugiej połowie z możliwym urazem kolana.
Utrata tej gwiazdy reprezentacji Anglii, która w tym tygodniu podpisała nowy kontrakt czyniący go najlepiej opłacanym graczem klubu, na dłuższy okres byłaby druzgocącym ciosem dla marzeń Arsenalu o tytule.
Z 17 punktami straty do bezpieczeństwa przy zaledwie 11 meczach do końca, Wolves pozostają prawie na pewno skazani na spadek, ale mogą czerpać otuchę z niesamowitego powrotu.
Arsenal w szoku
Ponownie grając jako dziesiątka Arsenalu po świetnym występie na tej pozycji przeciw Wigan w zeszły weekend, Saka potrzebował tylko pięciu minut, by pokazać, jak dobrze czuje się poza swoim zwykłym miejscem na prawym skrzydle.
Declan Rice posłał idealne dośrodkowanie w stronę Saki, a ten idealnie wyczekał, by z bliskiej odległości skierować główką piłkę do siatki obok Jose Sa.
To było pierwsze trafienie Saki w 15 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach od 3 grudnia, kończące jego najdłuższą passę bez gola w barwach Arsenalu.
Najlepszy fragment nierównego występu Arsenalu przypadł na pierwsze 20 minut, gdy Rice minimalnie chybił, a strzał Noni Madueke wywalczył dobrą interwencję Sa.
Ale gdy mroźny deszcz ze śniegiem szalał nad Molineux, Arsenal omal nie dał się zaskoczyć, bo strzał pomocnika Wolves Andre minął bramkę o włos.
Wolves zagrozili ponownie tuż po przerwie, gdy Adam Armstrong był blisko z dystansu.
Poturbowani tymi sytuacjami, Arsenal podwoił przewagę w 56 minucie.
Gabriel wsunął dokładne podanie do Hincapie, a ten huknął w samo okienko.
Początkowo gol został anulowany za spalonego, ale Hincapie mógł fetować po weryfikacji VAR, która potwierdziła, że był na pozycji.
W momencie gdy Arsenal zdawał się zmierzać po łatwe zwycięstwo, Bueno zmniejszył stratę pięknym strzałem, lewy obrońca zakręcił piłkę w górny róg z rzutu karnego za swoje pierwsze trafienie w Premier League.
Niedościgły napastnik Arsenalu Viktor Gyokeres został ściągnięty przez Artete po zaledwie 11 kontaktach z piłką i bez żadnego strzału.
Niezdolni do dobicia Wolves, Kanonierzy zostali ukarani w absurdalny sposób w doliczonym czasie.
Gabriel przeszkodził Rayi w łapaniu piłki, a gdy ta spadła do Edozie, nastolatek uderzył w słupek Calafiriego, co doprowadziło Artetę do niedowierzania.