AGF umacnia prowadzenie w tabeli duńskiej Superligi siedmioma punktami po ważnym zwycięstwie z Viborgiem
Viborg stał się solidną siłą na własnym stadionie, a gospodarze rozpoczęli niedziele najjaśniejszym akcentem, prezentując kreatywny futbol jednoczy dotykiem i sprytne budowanie akcji, co przyniosło im nagrodę już po siedmiu minutach, kiedy Asker Beck wyłożył piłkę niepilnowanemu Sami Jalalowi w polu karnym, a ten skierował ją poza Jespera Hansena, bramkarza AGF.
Tymczasem gospodarze nie nacieszyli się długo prowadzeniem, ponieważ bramkarz Viborgu Lucas Lund dał gościom szansę na powrót do gry, nie łapiąc dośrodkowania Feliksa Bejimo, a niemiecki napastnik Janni Serra błyskawicznie zareagował, wbijając piłkę do siatki ku rozpaczy lokalnych kibiców.
Mimo wyrównania Viborg nadal kontrolował spotkanie i tworzył liczne półokazje, nie zdoławszy jednak odzyskać przewagi nad zdeterminowaną defensywą AGF, która w trudnym fragmencie uratowała zespół solidną obroną. Wbrew przebiegowi gry AGF objęło niezasłużone prowadzenie cztery minuty przed przerwą, gdy Serra zdobył drugiego gola wieczoru, wyskakując wysoko do główki po długim rzutem z autu Henrika Dalsgaarda.
W drugiej połowie goście weszli w swój elegancki rytm, choć Viborg wciąż zagrażał kontrami. AGF nie wykorzystało wielu szans na powiększenie wyniku do 3-1, co pozwoliło Viborgowi marzyć o wyrównaniu w końcówce, ale AGF utrzymało zwycięstwo, które może okazać się kluczowe w walce o tytuł.
Vejle Boldklub, zamykające tabelę, potrzebuje niemal cudu, by uniknąć spadku, choć strzeliło gola w ostatniej chwili, wyrównując z Randers i zdobywając punkt. Elies Mahmoud dał wcześniej gościom prowadzenie po dziesięciu minutach, spokojnie pakując piłkę do siatki po miłym odbiciu z rzutu wolnego. Vejle jednak miało ostatnie słowo i zanotowało trzeci z rzędu remis, gdy Mikkel Duelund wykorzystał rzut karny w doliczonym czasie po faulu na Bismarku Edjeodjim w polu karnym przez Daniela Hoegha.
OB wróciło na siódme miejsce i wciąż marzy o europejskich pucharach po tym, jak niemiecki snajper Jona Niemiec zapewnił im 1-0 wygraną nad Fredericią precyzyjnym strzałem z pierwszej piłki głęboko w doliczonym czasie. Gustav Marcussen miał wcześniej szansę na sensacyjne zwycięstwo gości, wychodząc sam na sam z bramkarzem Odense Viljarem Myhrą w drugiej połowie, ale zmarnował okazje, co pozwoliło gospodarzom ukraść wygraną w ostatnich sekundach.